 |
|
PIH - Nigdy Juz Nie Wroci
|
|
 |
|
Burdel umysłu, teatr podświadomości.
|
|
 |
|
Nie potrzebuję tego, tamtego
czy owego, chcę tylko cholernego ciepła,
ciepła Twojego serca.
|
|
 |
|
szła przez park. była noc. kiedyś by sie nie odważyła. a teraz? miała to w dupie. włożyła do uszu słuchawki i podgłosiła najbardziej jak sie dało by zagłuszyć myśli. łzy rozmazywały jej wszystko to co widziała przez znikome światło latarni. poszła do sklepu i kupiła piwo. poszła z nim na huśtawki. z daleka zobaczyła swojego byłego. odruchowo schowala piwo za plecami gdy zobaczyla ze jej pomachal i idzie w jej strone. wiedziala ze nigdy nie lubił gdy piła. jednak gdy tylko on zobaczyl jej łzy i to że wyszła na miasto bez makijażu odszedł a po chwili wrócił ze swoim piwem. ' napijemy sie razem mała?'. i własnie to w nim kiedyś kochała.
|
|
 |
|
Wieczór . Wyjrzała przez okno i pod palącą się jeszcze latarnią , zauważyła jego . . jej szczęście . Stał oparty o murek z grupką kolegów , trzymając w ręku szlugę , nie cierpiałam ich , ale będąc z nim mogłam nawet znieść ich towarzystwo . Patrzyłam na niego dłuższą chwilę , aż nagle całkiem się zawiesiłam . Nie zauważyłam nawet że on patrzy prosto w moje okno . Szczekanie psa mnie doprowadziło do porządku , w ostatnim momencie zauważyłam jego spojrzenie . Ten ciepły i troskliwy wzrok . Wyszłam z okna , zgrabnym ruchem ręki zasuwając firankę . . Po kilku minutach usłyszałam wibracje telefonu . Wzięłam go do ręki i czytając go z minuty na minutę pojawiał się coraz większy uśmiech na mojej twarzy - Brakuje mi ciebie mała , wiesz . ? . Śpij dobrze kwiatuszku . . Ach , tak właśnie tego mi brakowało , nocnych sms - ów od niego . . // . rozjebiemysystemkocie
|
|
 |
|
Zawsze bronię się przed miłością i facetami , bojąc się porażki . Ale kiedy któryś się przypałęta , to robię się jak bezbronna dziewczynka . Ulegam wszystkiemu . Cholernie się angażuję , nie myśląc że może się to okazac porażką , oszukując się zarówno , że to może być najpiękniejsze co spotkało mnie w życiu . Brnę w to gówno . . . nie zatrzymując się ani na chwilę
|
|
 |
|
Dzisiaj jest wspaniale. Czuję, że przeżywam stan euforii. Nic nie było tak cudownego jak zobaczyć Ciebie - Twój uśmiech, te prześliczne dołeczki na Twoich policzkach, włosy lśniące w blasku słońca, oczy pełne miłości i te namiętne usta, które tak bardzo kocham całować. To Twój zapach, Twoje ruchy, sam Ty doprowadzasz mnie do tego pięknego stanu, kiedy czuję, że wszystko mogę, że wszystko będzie dobrze. Właśnie dlatego chciałabym na zawsze mieć Cię przy sobie i nie dopuszczam myśli, że kiedyś mogę Cię stracić, bo to byłby koniec dla mnie, dla mojego życia. Ja żyję Tobą - jesteś moim powietrzem, jesteś moim całym życiem.
|
|
 |
|
Każdy z nas czeka na osobę, dzięki której poranne wstawanie z łóżka będzie miało sens. Kiedy już ją znajdziemy, nie pozwólmy sobie jej odebrać. Szarpmy się z losem, walczymy z przeznaczeniem, ale nie pozwólmy pozbawić się szczęścia.
|
|
 |
|
A gdy już wrócę ,to usiądę Ci na kolanach ,oprę moje dłonie na Twoich ramionach i będę całować Twoją twarz. Kawałek po kawałku; * i będę dążyła do tego abyś nigdy już nie pozwolił mi odejść…
|
|
 |
|
leżała na podłodze, słuchając muzyki. szczęśliwa z życia, podśpiewywała jedną ze swoich ulubionych piosenek. szczęście, nie trwało zbyt długo. usłyszała, dźwięk telefonu. odczytała wiadomość ... przeczytała treść 'z nami koniec', łzy zaczęły napływać do jej oczu z niesamowitą częstotliwością. pomyślała, że chyba już nic gorszego, nie może jej spotkać. los, postanowił jej udowodnić, że jest w błędzie. dostała kolejną wiadomość. od tego samego nadawcy. tym razem o treści 'to nie było do Ciebie'.
|
|
 |
|
poszła w ich pamiętne miejsce. usiadła na pamiętnej ławce, a wspomnienia po raz kolejny rzuciły się jej na szyję. była cała roztrzęsiona. na twarzy, miała rozmazany tusz. w ręku trzymała, butelkę czerwonego wina. - tęskniłaś? - usłyszała z oddali. obróciła się gwałtownie. stał. jak gdbyby, nigdy nic. wpadła w atak furii, rzuciła butelką o chodnik. wino spływało, po ulicy. podeszła do niego i wybuchając płaczem, niczym opętana, zaczęła okładać go rękami. - po co wracasz?! po co?! dlaczego znowu robisz mi to samo?! nie chcę Cię widzieć, rozumiesz?! nie chcę Cię widzieć! opadła z sił. kucnęła i zwinęła się w kłębek. klęknął obok niej. przytulił, czule całując w policzek, wyszeptał, że to był ostatni raz, że to się nigdy więcej nie powtórzy. - naiwnie uwierzyła. po raz kolejny
|
|
 |
|
Byłeś pierwszym facetem, który sam powiedział, że faceci to świnie. - podziwiam Cię. - stwierdziłam, wpatrując się w kufel piwa, który solidnie trzymałeś w dłoniach. - ja nigdy nie powiedziałabym o kobietach czegoś złego, większość to błędne stereotypy. - zaśmiałeś się. Upiłeś pianę i spojrzałeś mi w oczy. - jestem świnią. wyobraź sobie: mam dziewczynę a właśnie zakochuje się w Tobie.
|
|
|
|