 |
|
znowu leżę na znajomej, wychudzonej klatce piersiowej. wiem, że intensywnie wpatrujesz się we mnie swoimi czekoladowymi tęczówkami. czekasz na moją reakcję, ale ja milczę, a łzy mimowolnie spływają po moich policzkach. delikatnie je ocierasz i kołyszesz w ramionach. marzę by ta chwila trwała wiecznie. ile razy musieliśmy się skrzywdzić, by zrozumieć kim dla siebie jesteśmy? jak bardzo musiało się poplątać, byśmy doszli do wniosku, że kochamy się bez opamiętania, nieistotne z kim jesteśmy i gdzie będziemy? no kurwa ile?
|
|
 |
|
Myślę, że to normalne. Każdy od czasu do czasu ma ochotę kogoś zabić / i.need.you
|
|
 |
|
Może wiosną, może wiosną otworzą się serca / i.need.you
|
|
 |
|
Kiedy był pożegnalny pocałunek ? / i.need.you
|
|
 |
|
Nie jestem przyzwyczajona, by całować i uciekać. / i.need.you
|
|
 |
|
Byłam już wszędzie. Wszędzie szukałam miłości / i.need.you
|
|
 |
|
Pokaż mi, gdzie jesteś tej nocy / i.need.you
|
|
 |
|
Lubię kochać złych chłopców. Zawsze uważałam, że ci źli mają największe serce. / i.need.you
|
|
 |
|
zadzwoniłam do niego koło czwartej, mówił chyba coś, że tęskni. / i.need.you
|
|
 |
|
miałaś być tu nie pozwolić, żebym sięgnął po broń,
wiedziałaś, że jestem chory przecież. / uwielbiam bonsona, tą piosenkę i ten wers.
|
|
 |
|
umarły poeta albo ten przed śmiercią, nie wiem
albo ten przed zemstą, chciałem być tam teraz,
ale wiem, że nie chcą mnie. / Bonson
|
|
 |
|
Nie zależy mi na tym aż tak żebyśmy byli razem. Możesz tak po prostu przyjść od czasy do czasu, przytulić mnie jak kiedyś, pocałować w czoło i szepnąć coś do ucha. Jak dawniej. / i.need.you
|
|
|
|