 |
Wiesz jak mi ciężko jest uczucia tłumić
Tylko komu o nich mówić, skoro wokół głusi
To dusi, to ściska, jak jebany rak płuc
To silny, wewnętrzny, nie do opisania ból
To miejsce zabija we mnie resztki nadziei
Żyję zaciskając zęby i ściskając pięści
Bo muszę wierzyć w tą pieprzoną przemianę
Że chociaż w połowie będzie jak dawniej.
|
|
 |
Powiedz Boże co mamy o tym myśleć?
Odchodzimy chwile jakby było to pilne
Nie ma szans na to żeby się pożegnać
Brak pulsu tętna ..brak bicia serca
Czas nam ucieka więc jak się zatrzymać?
Jak opanować pulsującą krew w żyłach?
Jak być gotowym? Jak poznać ten moment?
Kto decyduje o tym że jest już koniec?
|
|
 |
Ciężko jest słuchać… i dostać coś w zamian
Dlatego nigdy nie mówiłem nikomu o wymaganiach.
|
|
 |
Wszystko zatacza krąg, ja znów unikam rozmowy
W gestach widzę drugie dno, przecież wszystko ma dwie strony
Przestaję się bronić, nie pytaj bo nic nie powiem
Dzisiaj przestaję cię gonić, bo co chciałem mam przy sobie…
|
|
 |
I już nie mówię, bo niechęcę kłamać cię prosto w oczy
Powietrze stało się ciężkie, bo za dużo w nim emocji
I nie pytaj mnie jak będzie, bo sam nie wiem co mam robić
|
|
 |
Skaczę za marzeniami i spadam w pustkę
Podobno jestem twardy jak skała
Podobno… Podobno taka jedna mnie kochała.
|
|
 |
Tyle pytań chcę ci zadać, które mi w głowie siedzą
Ale zbyt boję się, że zadasz mi ból odpowiedzią
Czasem mam ochotę tu zacząć wszystko od nowa
Zamiast wymieniać spojrzenia zacząć wymieniać słowa
Choć jedyny wyraz tu to wyraz zwątpienia na twarzach
To czuję tęsknotę, gdy znów sobie ciebie wyobrażam.
|
|
 |
Mówiłaś mi po pierwsze szczerość - bez niej nic nie wyjdzie
Mimo to wiem, że niektóre sprawy lepiej przemilczeć
Czasem wolałem być cicho, gdy widziałem ciebie znów
I nie mówić nic, lecz ty rozumiałaś mnie bez słów.
|
|
 |
Każda minuta bez ciebie wydaje się godziną
Myliłem wiele razy pojęcia ta nie wychodziło
Bez danej szansy człowiek, na nowo się zatraca
Boję się co będzie jutro, wrześniowa pamiętna data
Fotografie, wspomnienia, obrazy są w mojej głowie
Dają tylko nadzieję, że pamiętam o tobie
Przeklinam los i chwilę, która nas rozłączyła
Dlaczego tak jest,krzyczę, po cichu przeklinam
Spacer, ciemnymi uliczkami,z daleka widzę światło
Nie wiem gdzie jestem, co mnie z pokoju zabrało
Co niesie mnie do światła, co daje ukojenie
Wiem,że czuje, widze, dotykam ciebie
szepczesz do ucha kocham, mówisz do mnie przepraszam
czuję łzy na policzku, ktoś krzyczy nie widzę światła
nie czuję ciepła, pulsu, lecz teraz widzę dokładniej ciebie
Tylko z góry kochałem najbardziej, ta.
|
|
 |
Proszę cię błagam do mnie wróć
Czekam na ciebie tu
Proszę cię zostań proszę wróć
Zostań zostań tu.
|
|
 |
wspomnienia atakują mą głowę, nie daję rady
myślę tylko o niej, alkoholem zakrapiany
chwile, wspomnienia i kolejny papieros
łzy, smutek, ta kolejna szklanka procentów
serce pęka na myśl kiedy ona z innym
serce nie sługa, to wiem, kocham ją jak nigdy
nie docenilem co mialem, czlowiek docenia jak traci
żaluję za błedy jak przyjdzie ta za nie zapłacić
jest teraz gdzieś daleko, telefon nie odpowiada
ja sam, sam ze sobą kolejny track składam
nie moja wina, że tak na bardzo ta potrafie kochać
że jestem szczęśliwy z kimś kto w waszych oczach
wygląda inaczej, proszę wróć odeszłaś za daleko
co będzie dalej, to co jest to piekło.
|
|
|
|