 |
płakałam tak głośno, że musiałam wkładać sobie rece do ust zeby nie było słychać. praktycznie telepało mną. przepływało przeze mnie takie uczucie upokorzenia, że aż trudno to sobie wyobrazić. czułam się jakby ktoś wyrwał mi dusze i wyprał ją w gównie. cały czas łkałam, ale teraz chcę o tym zapomnieć.
|
|
 |
Upita szczęściem naćpana marzeniami
|
|
 |
specjalnie na dzisiejszy dzień kupiłam megafon, zabrałam go do szkoły. na dziedzińcu krzyczałam ' wszystkiego najlepszego, z okazji dnia idioty ', niektóre dziewczyny podchodziły do mnie i przybijały mi piątkę, inne patrzyły się dziwnie. lecz to nie było ważne, liczyła się tylko chora satysfakcja.
|
|
 |
- A Ty co bierzesz? - Ja?! Nic... - Jak to? - Bo wiesz... Trzeba być kimś, żeby nie brać, a wyglądać jakby się brało.
|
|
 |
- Jesteś szczęśliwa! - krzyknęło złudzenie... - Nie okłamuj jej... - szepnęło życie.
|
|
 |
...ból ostatnio bardzo często mi towarzyszy, więc powinien już zostać moim przyjacielem...
|
|
 |
Cierpieć na ból brzucha z powodu ciągłych wybuchów śmiechu to tylko czysta przyjemność.
|
|
 |
kim są dla mnie moi przyjaciele? Tego nie da się opisać.
|
|
 |
przeterminowane szczęście schowane między chipsami.
|
|
 |
Każda myśl to labirynt bez wyjścia. Bez logiki, bez sensu, chwila bezmyślna zepsuł się kryształ, Puzzle, miliard elementów.
|
|
 |
Może coś do Ciebie, kochana. Znów zbliża się ten dzień, który tak bardzo lubisz. Tak bardzo lubisz psuć miałam na myśli. Po raz kolejny Ci się to udało. Już po raz 17. Zawsze zjebiesz, a najbardziej zjebałaś 17 lat temu, kochana. 29 lipca 1995 - najbardziej zjebałaś w tym dniu, dniu moich urodzin, kochana mamo... [ foryou17 ]
|
|
 |
I przychodzą takie momenty, gdy
zastanawiam się nad tym ile razy
odrzuciłam szczęście i miłość ze
strachu i chorej dumy.
|
|
|
|