Dlaczego wolę być smutna? Dlatego, że smutek jest stały, nigdy się nie kończy, a ja przyzwyczaiłam się do niego. Nie mam żadnych oczekiwań co do smutku, po prostu go akceptuję. A szczęście? Szczęście jest tymczasowe. Nawet gdy jestem na moim szczycie szczęścia, zawsze jest część mnie, która wie, że kiedyś to się skończy, i tak w końcu jest. I ten upadek, który nagle zmienia się z czystego szczęścia do bezdennego smutku, to boli najbardziej, ponieważ zdaję sobie sprawę, że spędzam więcej czasu starając się być szczęśliwą niż rzeczywiście będąc szczęśliwą. To boli, bardzo. Dlatego po prostu zadowalam się smutkiem. Przestałam ekscytować się rzeczami, ponieważ one zawsze dochodzą do końca. Nie jestem egoistyczna czy płytka. Po prostu chcę unikać zranienia.
|