Jestem rozjebany na miazgę.Nie potrafie się ogarnąć, nie potrafię odnaleźć siebie w tym miejscu, które tak obscenicznie często nazywamy domem. Od razu widzę, że nie mam czasu na zajęcie się sobą i tym co dla mnie najważniejsze.
Będzie ciężko jak cholera. Od długiego czasu dręczy mnie pytanie "dlaczego kurwa to muszę być ja?!".
Oczywiście na to pytanie odpowiedzi nie uzyskam nigdy. ...ktoś musi mieć spierdolone życie, aby inny miał dobrze.
Próbuję sobie jakos tłumaczyć, że będzie dobrze, że dam rade.. Niestety.. wystarczyło kilka godzin w tym piekle i już nie mam sił.
Nie ma do kogo się odezwać, z kim porozmawiać o tym, co mnie dręczy i tak bardzo przytłacza.
..A to sprawia mi najwiekszy ból. Coś mnie najpierw strasznie dusi od środka a zaraz potem rozdziera z siłą rozpędzonej ciężarówki.
|