stali koło starej świetlicy . ona była oparta o ściane , on stał przed nią . ciągle się na nią patrzył . wkońcu ona powiedziała -czemu się tak na mnie patrzysz ? brudna gdzieś jestem czy coś ? . on z uśmiechem powiedział - nie skarbie . tylko wyobrażam sobie jak kiedyś będziesz moją żoną . i jak dla mnie to ja już mogę po prosić cię o rękę . ona się tylko szeroko uśmiechnęła , pocałowała go w usta i mocno przytuliła . on wiedział że to znaczy zgodę na wszystko, zgodę na bycie już razem na zawsze... / zakochanaa_po_uszy
|