Rozmawiając z Nim, powstrzymuję się od płaczu. Nie chcę, by wiedział, jak bardzo cierpię, nie mając Go 'przy sobie'. Nadal myśli, że dobrze przyjęłam naszą rozłąkę, i uważam, że tak jest lepiej. Przynajmniej nie czuję tej sztucznej litości z Jego strony, kłamliwych słów. / pepsiak
|