 |
magiczna_nadzieja.moblo.pl
In a sea in a dream that's so far away W morzu w marzeniach tak daleko stąd
|
|
 |
` In a sea, in a dream that's so far away
/W morzu, w marzeniach, tak daleko stąd
|
|
 |
` in a dream that's so far away..
/W marzeniach, tak daleko stąd
|
|
 |
` cholernie się boję. boję się tego co będzie za dwa lata, albo i dłużej. boję się, że zapomnę jakim był cudownym człowiekiem. że zapomnę, ile dla mnie znaczył. zapomnę, co to znaczy kochać i znów miłość będzie dla mnie takim obcym uczuciem... boję się, że zapomnę, że ktoś taki jak on w ogóle istniał. że jego imie znów będzie tylko zwykłym imieniem. że mój mózg wyrzuci z pamięci jego śmierć. że zapomnę, na czym polega prawdziwe uczucie. bo wiem, że to on mnie jego nauczył. on był cudowny... idealny. nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego wybrał właśnie mnie. Heh... A on dlaczego ja wybrałam jego... jeśli istnieją anioły, to On był jednym z nich.
|
|
 |
`
- Widzisz tego chłopaka.. Oo, tam?
- Noooo..
- Jest mój ..
|
|
 |
` Czy się zmieniła? Chyba nie, po prostu dojrzała. Dojrzała do miłości i namiętnych pocałunków.
Wyrosła z zakochiwania się co pięć minut i pisania męskich imion na marginesach.
|
|
 |
` Człowiek rozsądny zawsze twierdzi, że rozumie kobiety.
Człowiek zakochany męczy się, żeby naprawdę je zrozumieć. ; ))
|
|
 |
` Jestem dziewczyną, która nie zwalcza wirusów i nie łagodzi bólów brzucha. Nie lubi placków i
nie da kamienia. Harcore ? Skądże. Nie gardzi innymi i nie słucha disco polo.
Stylowa, modna i kolorowa ? Raczej tak. Wielbiąca Ciebie? Już mniej...
|
|
 |
` - Która godzina?
- Szczęśliwi czasu nie liczą.
- A jesteś szczęśliwa?
- Jest osiem po jedenastej.
|
|
 |
`
Ja,
wino,
papierosy.
Tak, papierosy.
Każdy kolejny,
którego zapalę daje mi poczucie wolności..
|
|
 |
` I nagle zabrakło słów.
Jakby urwana taśma filmowa, wydobywasz z siebie tylko ciche niezrozumiałe jęki.
|
|
 |
` - Trudno porównywać mnie do wygranej w totka.
- racja. jesteś czymś o niebo lepszym.
|
|
 |
` Obgryzionymi do krwi paznokciami, zapuchniętymi ustami, brudnymi od tuszu, pełnymi łez oczami, drżącymi dłońmi wystukiwała jego numer. Największym wysiłkiem było naciśnięcie zielonej słuchawki. A jeśli nie jest sam? Jeśli Ona z niem jest? Czy rozmawiają? A może ją obejmuje? Tak, jak to tylko on potrafi.
Delikatnie oplata ją w talii swoimi ramionami, głowę kładzie na ramieniu, a do ucha szepcze jej czułe słowa. Uszczęśliwia ją tym. Czuje się wtedy taka dumna, bezpieczna. Wyróżniona. A może właśnie ją cału... Nie! Tej myśli nie pozwoliła uformować się do końca. Ile jeszcze jej biedne serce miało zostać potłuczone na drobny mak przez ciężki młot obojętności?!
|
|
|
|