 |
aguusx33.moblo.pl
graliśmy w siatkę jak zawsze. nie dla wygranej tylko dla śmiechu. dobrze się bawiłam tym samym wygrywając z najlepszą drużyną chłopaków. zastanowiłam się co by było g
|
|
 |
|
graliśmy w siatkę, jak zawsze. nie dla wygranej, tylko dla śmiechu. dobrze się bawiłam, tym samym wygrywając z najlepszą drużyną chłopaków. zastanowiłam się, co by było gdybyś tu był. zapewne grałabym totalnie rozkojarzona. po dzwonku koleżanka złapała mnie za ramię. - widziałaś? - widziałam piłkę, grę, przeciwną drużynę. nie zrozumiałam Jej pytania. - jezu, kretynko. spójrz kto właśnie wychodzi z sali. - zrobiłam jak kazała. momentalnie zrobiło mi się dwa razy cieplej. a więc jednak byłeś tu. w końcu zawitałeś w skromne progi szkoły. pobiegłam za Tobą. - hej. - przywitałam się, łapiąc Cię za nadgarstek. odwróciłeś się. miałeś takie smutne oczy. ranę pod nosem. delikatnie spuchnięte usta. - cześć. - odpowiedziałeś, dając mi buziaka. nie panując nad sobą, musnęłam Twój policzek. - gdzieś Ty się podziewał? - szepnęłam powstrzymując łzy. - trochę tu, trochę tam. nie zapominaj, że trudno usiedzieć mi na miejscu. - odpowiedziałeś.
|
|
 |
|
przez przypadek usłyszałam jak dyrektor szkoły rozmawia z Jego wychowawczynią i rodzicami. - On jest skończony, nie będzie niszczył miana szkoły. wyrzucamy Go! - powiedział. nie mogłam na to pozwolić. nie panując nad sobą, dołączyłam do Nich. - nie możecie Mu tego zrobić! nie jest skończony. nie znacie Go, wychowujecie i uczucie Go od szczeniaka, ale nic o Nim nie wiecie. ma zalety, ma dużo zalet. a Wy? wiecie co robicie? niszczycie Go. zabrnął daleko i zapewne nie będzie Mu łatwo wyjść na prosto. ale do jasnej cholery pomóżcie Mu, a nie wyrzucajcie z tej szkoły. myślicie, że jeżeli poprosicie Go o poprawę będzie łatwo, nie? mylicie się. nie da sobie rady natychmiast ze wszystkimi nałogami. nie zmieni radykalnie swojego zachowania, bo kumple Go wyśmieją. nie poprawi się w nauce, bo ma za duże zaległości. On potrzebuje wsparcia, którego Mu nie dajecie. - wykrzyczałam. nikt nic nie odpowiedział. wybiegłam ze szkoły na deszcz, płacząc.
|
|
 |
|
siedziałam przed szkołą, i czekałam, aż mama po mnie przyjedzie. w torbie rozbrzmiał dzwonek połączenia, pośpiesznie zaczęłam szukać komórki. miałam niezły burdel, więc się przeciągało, a na całym placu rozbrzmiewała Ta piosenka. właśnie wtedy jak na złość wyszedłeś ze szkoły. spojrzałeś w stronę z której dochodził dźwięk. - nasza piosenka. nadal nie zmieniłaś. - powiedziałeś. - nie potrafię. - szepnęłam, i już prawie naciskałam zieloną słuchawkę, kiedy mój rozmówca najwidoczniej zaczął nagrywać się na pocztę.
|
|
 |
|
dzień po zerwaniu znów zwijała się w nocy w kłębek, z bólu. nagle zadzwonił telefon. odebrała nie patrząc na nadawcę. - słucham? - powiedziała głosem, ewidentnie wskazującym na to, że płakała. - śpisz? - padło pytanie. cholera, mogła spojrzeć kto dzwonił. za późno. - spałam, wiesz, która godzina? - zapytała, udając ziewanie. - wiem, że jest po trzeciej. wiem, że nie spałaś. wiem, że leżysz teraz w łóżku z podpuchniętymi oczami, owinięta pomarańczowym kocem. wiem, że nadal mnie kochasz i żywisz ogromny żal za to co zrobiłem. - powiedział, nie dając Jej dojść do słowa. - tylko po to dzwonisz? żeby powiedzieć mi co u mnie, tak? no to idź już spać w takim razie, i sobie głowy mną nie zawracać. bo wiesz, idealnie wiem co u mnie! - krzyknęła do słuchawki. - chciałem Ci powiedzieć, że czuję się jak skończony dupek. - szepnął, po czym natychmiast się rozłączył.
|
|
 |
|
stałam na przerwie z moim chłopakiem. w pewnym momencie, podszedłeś do Nas, i klepnąłeś mnie w tyłek. oczywiście, nie obeszło to Jego uwadze. rzucił się na Ciebie, wymierzając ostry cios w twarz. stałam jak zahipnotyzowana, kiedy Wy obkładaliście się pięściami. kiedy się otrząsnęłam, wbiegłam pomiędzy Was i zaczęłam histerycznie, ze łzami w oczach, krzyczeć, żebyście przestali. spojrzeliście na mnie, jakby dopiero co uświadamiając sobie, że jestem świadkiem tego wszystkiego. - nienawidzę Was! - krzyknęłam totalnie zła, i pobiegłam do łazienki. po minucie, znalazłeś się przy mnie. z nosa ciekła Ci strużka krwi, miałeś lekko napuchnięte usta. - daj mi spokój. - szepnęłam przez łzy. przytuliłeś mnie do siebie, czego w żaden sposób nie odrzuciłam. - czemu to robisz? to.. to wszystko? - zapytałam cicho i niepewnie. uniosłeś mój podbródek. Nasze spojrzenia się spotkały. i wiesz, wiedziałam już wszystko.
|
|
 |
|
siedziałam na schodach w szkole, w jednej ręce trzymając tymbarka, w drugiej, obracając kapsel. usiadłeś obok, zabierając mi Go. - co masz? - zapytałeś w między czasie. - 'kocham Cię', tradycyjnie. da się przywyknąć. co słychać? - powiedziałam, odwracając się w twoją stronę. gadaliśmy przez jakieś dziesięć minut o wszystkim. totalnie. temat za tematem. trzymaliśmy się jednak z dala od Tego. już jakiś czas temu zrozumiałam, że przy Tobie się nie wspomina. jednak tym razem, to Ty zacząłeś. - przypominasz sobie jeszcze czasem to wszystko? - zapytałeś. spuściłam wzrok. - za często. - szepnęłam, zagryzając ze zdenerwowania wargi. - nie powinienem. wybacz. - powiedział, wstając. - i tego też nie powinienem, ale nie mogę się powstrzymać. - dodał, i rozczochrał mi włosy, tak, jak to robił zawsze. uśmiechnęłam się.
|
|
 |
|
obiecała sobie jedno. w przyszłości, nie wyjdzie za tego, który będzie idealnym kandydatem. stanie w sukni ślubnej przed mężczyzną, którego będzie cholernie kochać. nawet jeżeli będzie miał masę problemów z glinami, będzie kryminalistą, złodziejem i frajerem, to właśnie za Niego wyjdzie. tym razem, nie pozwoli, aby rozum zawładnął nad sercem. już tak wiele przez to straciła.
|
|
 |
|
coraz częściej, uświadamiam sobie, jak bardzo mi Cię brakuje. na przykład teraz, kiedy wyobrażam sobie, jak słodko układasz usta podczas snu.
|
|
 |
|
trzymając dłonie na Jej biodrach, z każdą sekundą przyciągał Ją bliżej do siebie. - całowałaś się już kiedyś? - zapytał. zaśmiała się w duchu. - nie zadawaj takich oczywistych pytań. do dzieła, skarbie. gwarantuję Ci, że nigdy tego nie zapomnisz. - powiedziałam patrząc prosto w oczy. niepewnie położył usta na Jej ustach. przejęła inicjatywę, i zaczęła swój perfekcyjny rytuał językiem. kiedy skończyła, oddaliła się. dyszał ciężko. - oddychaj. myślałeś, że Cię kocham, co? - zapytała, z szyderczym uśmiechem. - no to się przeliczyłeś, kretynie. - dodała i odeszła, ze świadomością, że złamała serce kolejnego chłopaka.
|
|
 |
|
brakuje mi NASZYCH rozmów, NASZYCH spacerów, NASZYCH spraw, NASZYCH kłótni, brakuje mi czsu, kiedy wszystko było NASZE, a nie tak jak teraz, twoje, lub moje.
|
|
 |
|
przepraszam, że to zniszczyłam, wierzyłeś w to że bedzie dobrze, że ten trud, zniknie... Lecz to już minęło i nie wróci nigdy więcej. Dziękuję, za wszystko co dla mnie zrobiłeś, że się zmieniłeś, starałeś się...Nie wybaczaj, wyzywij od szmat, jak chcesz ... Zapomnij ...I tak nigdy się nie dowiesz co teraz czuję.
|
|
 |
|
` niech moje życzenie spełni się w tej chwili ! proszee . .
|
|
|
|