 |
|
Jeśli masz w życiu choć jeden adres pod który zawsze możesz pójść i być pewien,że zostaniesz przyjęty. Jeśli znasz choć jeden numer telefonu pod którym zawsze się ktoś odezwie, bez względu na porę, bez względu na wszystko; to znaczy że jesteś naprawdę szczęśliwym człowiekiem.
|
|
 |
|
jaki jest sens w mówieniu ludziom o swoich uczuciach ? Powiesz że okey, skoro wcale tak nie jest i nawet się tym nie zainteresują.
Powiesz ze chu.jowo, to rzucą jakieś; 'współczuje, biedactwo, nie martw się będzie dobrze' i zaczną gadać o sobie.
|
|
 |
|
Każdy szuka ideału, dopóki się nie zakocha.
|
|
 |
|
może i była jeszcze smarkulą która nic nie wie o miłosci, ale tak naprawde nikt z nas nie wiedział o niej nic przychodziła wtedy kiedy nikt sie jej nie spodziewał.
|
|
 |
|
skoro to moje życie i moja historia to kto śmiał tak pozmieniać w scenariuszu?!
|
|
 |
|
Każdy musi się wyżyć. Wiele osób robi to na innych. Ja chce tylko powiedzieć, że nie jestem workiem treningowym, ale kogo to obchodzi...
|
|
 |
|
i znów okazało sie, że nikt mnie nie okłamał. po prostu zbyt wiele sobie wyobrażałam.
|
|
 |
|
w sercu każdego z nas jest mały odpływ ściekowy. kiedy nazbiera się w nim dostatecznie dużo brudu, spływa między kraty, dając nam tym samym ulgę. ale sęk w tym, aby pozwolić sercu na pozbycie się szamba. sęk w tym, aby pogodzić się z nieodwracalnym rozkładem naszych uczuć.
|
|
 |
|
wiedziałam, że jego uczucie jest szczere, kiedy w pierwszej kolejności podarował mi rękaw swojej ulubionej koszuli, aby wymazała go tuszem, kiedy zanosiłam się płaczem, a później prymitywnie wylał na swoje krocze kubek zimnej już kawy, żeby dosadnie udowodnić mi, że jestem ważniejsza od jego ulubionych ubrań i czasu jaki zmarnuje na ich pranie.
|
|
 |
|
miłość zaczyna się wtedy, gdy wybuchniesz przy nim płaczem, a on zamiast zacząć wycierać Twoje łzy, wybuchnie razem z Tobą, wiedząc że dotarło do Was to samo. świadomość synchronizowanego bicia Waszych serc.
|
|
 |
|
najbardziej bolą nasze rozstania, kiedy wiem, że czas się pożegnać, ale zwyczajnie nie potrafię. rzucam się na Ciebie, oplatając nogami i całując po karku proszę, żebyś został chociaż pół godziny dłużej. szlocham Ci w ramię przez świadomość tego jak bardzo boli tęsknota. jak bardzo nienawidzę obserwować parującego kakao ze świadomością, że nie mogę zrobić drugiego kubka dla Ciebie. płaczę, a Ty tylko prosisz, naprzemiennie obdarowując mnie pocałunkami, żebym przestała. - nie wyjdę dopóki nie przestaniesz maleńka. - tak? - odpowiadam, wybuchając jeszcze bardziej spazmatycznym płaczem z nadzieją, że dotrzymasz obietnicy.
|
|
 |
|
Rozmowa urywała się i darła na bezsensowne strzępki. Jakby zajęli się pruciem słów, a nie ich starannym zszywaniem.
|
|
|
|