 |
|
urodzona nimfomanka, od kolacji do śniadanka.
|
|
 |
|
mrowienie o zmroku w ekstatycznym amoku.
|
|
 |
|
dotknij gdzie chcesz, strata nieodżałowana..
|
|
 |
|
wiesz co we mnie drzemie, wciąż podnosisz mi ciśnienie.
|
|
 |
|
taki typ kurewskiej rasy, marzą Ci się rarytasy?!
|
|
 |
|
nie ważne, ze małolat, ważne, że jest grzeczna.
|
|
 |
|
dotknij gdzie chcesz, razy dwa chcę Twej zguby!
|
|
 |
|
demony przeszłości, które zbyt często mnie męczą
|
|
 |
|
sen winowajcy nie jest lekki.
|
|
 |
|
wiesz, że nie jaram weź za mnie bucha.
|
|
 |
|
w sercu mam ogień, ogień żłobi mi łzy.
|
|
 |
|
Zamknęłam oczy nasłuchując zbliżające się kroki.Był coraz blizej.Słyszałam jak schodził po schodach,aż w końcu znalazł się kilka kroków za mną..Nachylił się,odgarnął mi włosy na lewą stronę i pocałował w nagą szyję.Uśmiechnęłam się krzycząc w środku z rozkoszy.Tak bardzo lubiłam,gdy mnie dotykał.-Usiądź zaraz podam Ci rosół.-szepnęłam na co on w odpiwiedzi oparł mnie o kuchenną szafkę i zaczął namiętnie całować.-ros..-próbowałam powiedzieć,lecz on uniemożliwiał mi to pocałunkami.-Już dobrze-powiedział wciąż dotykając mych ust.Spojrzał mi w oczy,uśmiechnął się i usiadł do stołu.Przyglądałam się w milczeniu wiciąż opierając sie o szafkę jak moja miłość pochłania rosół.To takie banalne,ale juz sam ten widok był czymś co chciałam oglądać codziennie.-no chodź tu-rzekł skończywszy rosół.Wziął mnie na ręce i zaniósł na górę do pokoju.Co się z nami stało?Codziennie zadaję sobie te pytanie nie słysząc odpowiedzi..Wciąż czekam na obiecany mi rosół kochanie..||pozorna
|
|
|
|