 |
|
nigdy nie zrozumiesz tego co czułam kiedy chciałam popełnić samobójstwo. nigdy nie doznasz uczucia bezsilności, które towarzyszyło mi kiedy leżałam na zimnej, łazienkowej podłodze po kolejnej dawce tabletek. nigdy nie bedziesz kochał tak bardzo jak Ja. / zaklamanamilosc
|
|
 |
|
chciałabym znowu tak czuć , mieć motyle w brzuchu i uśmiech od ucha do ucha . chciałabym ponownie odbierać telefon z myślą , że dzwoni ten Ktoś . chciałabym denerwować się przed spotkaniem , a widząc Jego czuć przyspieszone bicie serca . chciałabym ukradkiem na Niego spoglądać , a potem tak zwyczajnie patrzeć głęboko w oczy i trzymać się za ręce , ściskać ile sił .| smerfetkaaa1
|
|
 |
|
bo rozpadam się. i rozpadnę się. | invincible94
|
|
 |
|
dlaczego byłam dla niego wyjątkowa? bo dostrzegał maleńkie drobiazgi, których inni nie mogli we mnie odnaleźć. gdy budziłam się rano od razu widział w jakim jestem humorze, wiedział, że gdy mam chandrę słodzę 2 łyżeczki, mimo tego, że ogólnie nie słodzę wcale. wiedział, że gdy krzyczę, ze ma odejść, ma przy mnie być i mnie przytulić. wiedział, że muzyka to dla mnie wszystko i nigdy nie kazał mi wybierać między nim a tą dźwięczną miłością. zakładał mi skarpety, gdy widział, że się kuliłam i przynosił herbatę gdy byłam chora. gdy spoglądał w moje oczy czytał z nich jak z księgi. może kochał mnie też za tą moją energię, którą według niego zarażam innych. może dawało mu szczęście moje wygłupy. kochał mnie gilgotać, a gdy śmiałam się na cały dom w jego oczach pojawiał się taki blask, którego nie miewał codziennie. a gdy pytałam co mu jest szeptał tylko że jestem wspaniała. kochał mnie za taką jaką byłam i jestem. kochał moje wnętrze a nie jak inni wygląd. / messi-jka
|
|
 |
|
Zapomniałaś, że coś Nas łączyło ? Gdy mijamy się na ulicy, gdy najpierw "mierzysz" mnie wzrokiem a gdy ja to zauważę to nagle "uciekasz" ? To chyba trochę dziecinne, nie wiem jak to nazwać skoro nie potrafisz powiedzieć mi głupiego "cześć", skoro nie potrafisz nawet podejść i zapytać jak się trzymam.. / delikatnyy.
|
|
 |
|
samopoczucie - beznadzieja
|
|
 |
|
Chciałabym wiedzieć jak to jest być gdzie indziej, robić co innego i być kimś znacznie innym. Chciałabym obudzić się gdzieś dalej, w nieswoim łóżku, w nieswoim domu ale obok kogoś, kogo każdy detal znam jakby na pamięć. Nie martwić się o jutro zwyczajnie biorąc pod uwagę tylko dzisiejszy dzień. Zatracać się w chwilach i ich tak nienaturalnym zapachu. Żyć tymi chwilami. I posiadając obok bijące serce tego człowieka, zostawić całą resztę daleko za sobą. Czyste powietrze. Marzenia stają się tak bliskie, a promienie porannego słońca delikatnie pieszczą chłodne policzki. Odczuwalnie swobodny oddech na karku i znany kształt ust muskający skórę. Wskazówki zegara stają w miejscu, a czas przestaje tworzyć istotną podstawę. Teraz, w tej chwili i w każdej następnej, jesteśmy by być, jesteśmy dla siebie. / Endoftime.
|
|
 |
|
Był taki cudowny, był moim wybawieniem z tamtego świata pełnego absurdu, beznadziei i robienia szmaty ze związków, był zaprzeczeniem wszystkich facetów których wtedy znałam, tych poznanych po nim też, pojawił się jakby po to, by udowodnić mi, że w wszystko co sadziłam o facetach i związkach to nieprawda, pokazał ze nie miałam dotąd pojęcia co to znaczy kochać kogoś, kochał mnie i choć rzadko to mówił, to będąc z nim byłam tego całkowicie pewna, nie pozostawiał żadnych wątpliwości, nie grał w gierki, nie ukrywał się, nie manipulował i postawił poprzeczkę tak wysoko, że cholera nie wiem teraz czy powinnam go za to kochać czy nienawidzić, bo po prawdzie to odkąd pamiętam, żyje ze świadomością, ze niczego lepszego nie znajdę już nigdzie.
|
|
|
|