 |
|
odejdę cicho, bezboleśnie, ale wrócę kiedykolwiek zechcesz
|
|
 |
|
potrafię wyczytać z Twoich oczu, że boisz się tego kim jesteś
|
|
 |
|
` poza tą małą chwilą słabości, teatralnie mnie to jebie.
|
|
 |
|
szczęściem był Twój uśmiech.
|
|
 |
|
najgorszy widok w życiu, to widzieć jak wszystkie twoje plany i marzenia odchodzą.
|
|
 |
|
a wszystko przez te jego niebieskie oczy .
|
|
 |
|
mogłeś chociaż powiedzieć, że to koniec, bo ja nadal czekam, cierpiąc z nieświadomości...
|
|
 |
|
opracowałam plan zjebania Ci życia, ale patrząc w Twoje oczy - wiem, że nigdy się na to nie odważę.
|
|
 |
|
- to koniec ? ! - przepraszam, a czy kiedykolwiek był początek ?
|
|
 |
|
chciałabym, by ktoś mnie czasem odwiedził, porozmawiał, przekonał, że pomimo absurdu codzienności najważniejszy jest fakt istnienia .
|
|
 |
|
Z przyzwyczajenia jeszcze patrzę na telefon i wtedy przypominam sobie, że Ty już nie zadzwonisz
|
|
 |
|
tacy bliscy jeszcze wczoraj, bez pretensji i bez łez.
|
|
|
|