 |
|
Nie raz tak było że lądowałeś na glebie , jednak ktoś dawał ręke ci w potrzebie.
|
|
 |
|
nie lubię kiedy się kłócimy, nie lubię kiedy masz do mnie o wszytko pretensje, nie lubię kiedy na mnie krzyczysz, ale Twoja obojętność jest gorsza od wszystkich tych rzeczy razem wziętych. Ona mnie zabija.
|
|
 |
|
nie ma nikogo, kto by cię uratował.
|
|
 |
|
Tymi słowami zabiłeś mnie od środka. Umieram.
|
|
 |
|
wiesz ? dzisiaj bardzo Cię potrzebuję.
tak samo jak wczoraj, przedwczoraj i tydzień temu.
|
|
 |
|
Bywam okropna dla niego , często się wściekam.
|
|
 |
|
źle się z tym czuję, nie już nie mogę się uśmiechać, cierpi świat, chmury płaczą z oczu płyną łzy do ust alkohol rzucę to i nałogi, ale teraz idę zapalić. do widzenia.
|
|
 |
|
Czasem widzę rzeczy , których nie chciałabym widzieć.
|
|
 |
|
czasem widzę jak mi patrzą na ręce.
|
|
 |
|
któregoś dnia to wszystko przeminie. tak po prostu zapomnisz o wszystkich przykrościach, które cię spotkały, o złamanym sercu, o wszystkim co się stało, śnieg znowu obsypie wszystkie pagórki cichego miasta i odetchniesz z nie spotkaną dotychczas ulgą w płucach.
|
|
 |
|
łzy kobiety, powinny być dla Ciebie największą porażką, brzemieniem, które będziesz dźwigał już zawsze. ja nigdy nie zapomnę żadnych naszych sprzeczek i zbyt bolesnych chwil, są ze mną jak znamię, możesz zabrać ból i przywrócić moje zagubione słońce, to wszystko co było a nie ma. bądźmy, proszę.
|
|
|
|