 |
|
tak naprawdę tęsknisz za Nim, ale się do tego nie przyznasz. chciałabyś mieć go na wyłączność, chciałabyś żeby było tak, jak kiedyś. bo jeszcze miesiąc temu temu, w ten ciepły sierpień On był. obejmował.wysłuchał .był, a teraz Go nie ma. nie wychodzisz z domu, siedzisz sama i wspominasz. katujesz się przygnębiającą muzyką, wspólnymi zdjęciami i Jego zapachem, który gdzieś jeszcze pozostał. wstajesz z myślą o Nim, z nadzieją, że może dziś będzie inaczej. Ile już się tak łudzisz? jak długo jeszcze będziesz na Niego czekać? na ile wytrzymałe jest Twoje serce, które z każdym dniem słabnie z niedoboru miłości? gdzie jest granica między nadzieją a naiwnością? którędy trzeba pójść by odnaleźć swoją ścieżkę? kiedy wreszcie zrozumiesz, że choćbyś nie wiadomo jak bardzo się starała, nigdy nie cofniesz się w przeszłość?.
|
|
 |
|
coś mija,często bezpowrotnie,a my zostajemy. czy nam się to podoba czy nie. gdy mnie zostawiłeś nie chciałam przenosić się w czasoprzestrzeni. zaczynać wszystko od nowa. tak bardzo wsiąkłam w to stare życie ale stopniowo przyzwyczajałam się, że pomimo naszych oporów kula ziemska wciąż się obraca. więc z punktu naukowego ja też nie stoję w miejscu. zrozumiałam to dosłownie. przestałam, tracić czas na rozpamiętywanie błędów i dawnych utraconych chwil. nie wyrzuciłam Cię z serca, ani z pamięci ale zaczęłam żyć życiem, a nie Tobą.
|
|
 |
|
4 tygodnie, 26 dni, 624 godziny, 37440 minut.
|
|
 |
|
i nie mam nic już, zbieram wszystko od nowa
najpierw siebie do kupy, by cokolwiek móc zbudować.
|
|
 |
|
świat to wielki bankiet, dobry balet
ale my tutaj razem już nie zatańczymy wcale
choćby jedno z nas prosiło drugie
nie ma szans, choć drugie odmówi z trudem.
|
|
 |
|
zamknij oczy i wyobraź sobie nas. razem. siedzimy trzymając się za ręce na jakiejś poobdzieranej ławce, a zimno przenika nasze ciała i tylko równe bicie naszych serc ogrzewa nas od środka. nie obchodzi nas to, że zaraz zacznie padać, że zmokniemy, bo pewnie nie zdążymy dobiec do domów. delektujemy się tylko smakiem naszego wspólnego czasu wiedząc jak bardzo się kochamy. Pytasz mnie czy nie jest mi zimno i mimo moich zaprzeczeń okrywasz mnie swoją bluzą. czujemy pierwsze krople deszczu płynące po naszych twarzach i uśmiechamy się do siebie nawet nie próbując uciec. jesteśmy dla siebie wszystkim, a w tej chwili nie liczy się nic poza naszymi słowami wypowiadanymi szeptem. mija chwila, a my już jesteśmy cali mokrzy. nie potrafimy się pożegnać, bo czujemy niedosyt spędzonego razem czasu. a teraz otwórz oczy. widzisz? nie ma mnie obok Ciebie i tak naprawdę wcale tego nie żałujesz.
|
|
 |
|
raz proszę tylko nie kłóćmy się wreszcie
po prostu żyjmy osobno, i łapmy szczęście
nie wiem który ja jestem teraz prawdziwy
bo nie czuję się sobą wcale, świat jest dziwny.
|
|
 |
|
każde z nas musi pójść inną drogą
i żyć osobno, nie możemy żyć ze sobą
za kilka lat mi powiesz, że u Ciebie wszystko spoko
będzie tak, ja wierzę w to głęboko.
|
|
 |
|
i chciałem nieraz nagle skończyć tę znajomość
bo miałem dość i nie chciałem żyć dłużej.
|
|
 |
|
żyj spokojnie, niech Ci się wiedzie
i nie rozmawiajmy dzisiaj bo nie wiem co mam powiedzieć
zadzwoń do mnie za kilka lat
ja na pewno nie zapomnę jak pozmieniałaś mój świat.
|
|
 |
|
chciałabym być dla Ciebie wystarczająco dobra. najlepsza. nie odbieraj mi za nic tego szczęścia jakim jest Twój oddech. Twoja obecność. możesz milczeć, nie słuchać, nie patrzeć. ale bądź i od czasu do czasu mnie całuj, non stop pozwalając mi słyszeć bicie Twojego serca bo jemu milczeć nie wolno. nie zadręczaj się bo nie masz czym. dla mnie najistotniejszy jest fakt, że Cię mam. to ja muszę być. na te 100%, na które Ty jesteś. leż koło mnie, spaceruj ze mną i pozwalaj mi czuć na sobie swój oddech, od czasu do czasu trzymając za rękę.
|
|
|
|