 |
|
umiał dobierać słowa stworzyć iluzję opieki, taki psycholog amator ze słabością do dzieci
|
|
 |
|
Szósty miesiąc, szóstego dnia,
jakoś chwilę po szóstej,
zobaczył ją jak stała w brudnej rozciągniętej bluzce
|
|
 |
|
Gdy będę chciał coś obiecać to mnie pieprznij w twarz
To mniejszy ból niż oglądać jej policzki we łzach
|
|
 |
|
Mała, chcesz do serca to nigdy przez cipę!
|
|
 |
|
Daj mi dłoń, pierwsza wyciągnij rękę
Dotknij skroń, zobacz jak pulsuje serce
|
|
 |
|
Dusza jest pusta, bez ciebie trudno ustać
|
|
 |
|
Nie wiem jak ci to powiedzieć, mam zawiązane usta
Nienastrojone serce, dlatego weź je ustaw
|
|
 |
|
Nie wiem czy słuchasz jak mocno bije serce
Kiedy proste słowa stają się najtrudniejsze
|
|
 |
|
A dusza tu zmusza puls, pobudza serce
|
|
 |
|
Nie wiem jak ci to powiedzieć i szukam słów
Stoję przed tobą i głupio coś dukam znów
|
|
 |
|
Gubisz uczucia, jaki będzie finał
Że miłość tak jak buty zaczną produkować w Chinach
|
|
 |
|
garść psychotropowych tablet i łyk zimnego piwa
|
|
|
|