 |
|
mam ochotę wykonać napad, okraść Cię z Twojego serca i brutalnie zapanować na uczuciami.
|
|
 |
|
tej historii nie było, to nigdy nie była miłość. może trochę na swój sposób, tak jak ten dym z papierosów. ./'
|
|
 |
|
tak na prawdę nie palę szlugów, choć wiele osób mówiło "spróbuj!" ale w dymie widzę takie rzeczy, przed którymi dziś się nie da zabezpieczyć. ./'
|
|
 |
|
i to, jak powiedział dużo wcześniej- że chce być jej osobistym powietrzem.. ./'
|
|
 |
|
ulica, latarnia, przypalona żarówka.. ona mówi, że sens jej ukradł. ./'
|
|
 |
|
może trochę na swój sposób, tak jak dym z papierosów.
|
|
 |
|
jeszcze minutkę tylko. zaraz już na serio wstanę z krzesła. poważnie - pójdę do łazienki. doczłapię się jakoś. nie, nie zasnę pod drzwiami, ani pod prysznicem. trafię do łóżka. pomodlę się o możliwie jak najmniej siniaków. dobra, chuj - nie dam rady. zostaję tu, pośpię z głową na biurku. nie mówię, średnio słyszę, wszystko boli. pogo morderca
|
|
 |
|
uroczo pozbawieni jakiejkolwiek moralności.
|
|
 |
|
a spadające gwiazdy proszę tylko o to, żebyś się w końcu na coś zdecydował.
|
|
 |
|
znowu mnie pocałowałeś, ale nic nie powiedziałeś. jeszcze trochę i będziemy się pieprzyć bez zobowiązań.. nie, do tego nie dojdzie, koniec z tym.
|
|
 |
|
taka mała wojna, taka duża przepychanka.
|
|
 |
|
odkręciłam się w stronę znajomych, by dokończyć zaczętą rozmowę, kiedy panowie chwilowo zniknęli. - no także... - zaczęłam. jego ręce powoli oplatające moją talię. - rozpraszasz mnie, wiesz? - zagadnęłam do niego, próbując dwukrotnie dokończyć poprzednią rozmowę: za pierwszym razem gryzienie płatka ucha, za drugim całowanie szyi. spróbowałam wypleść się z jego ramion, by na spokojnie skleić jakieś zdanie, lecz uścisk był zbyt mocny. - dokończysz nam może przy okazji, jak on się opamięta. albo wyjedzie, o idealnie. - rzuciła znajoma, a on podniósł na nią wzrok. przyciągnął mnie do siebie gwałtowniej. - do cholery, ja Cię tu nie zostawię. - wymamrotał do mojego ucha.
|
|
|
|