 |
|
aż dziwne jak wszystko może się spierdolić, potem mniej rzeczy cieszy, więcej boli. / skejter
|
|
 |
|
żeby przetrwać, musisz nauczyć się żyć bez niczego. pierwszy umiera optymizm, po nim miłość, na końcu nadzieja. mimo to musisz trwać.
|
|
 |
|
w jej uśmiechu znajdowało się więcej promieni niż w całym słońcu. te promienie wyciągały go z gęstniejącego cienia - ale on tego nie chciał. mimo iż lubił ten uśmiech, to kochał swój cień.
|
|
 |
|
nasycam się Twoimi słowami, każdym najmniejszym drżeniem powietrza z ust. to takie piękne.
|
|
 |
|
patrzyłam na Niego i czułam taką ogromną pustkę.. nie ma już między nami niczego. pusto, nic, zero. to takie smutne. nie potrafimy ze sobą rozmawiać. chciałabym mu zadać mnóstwo pytań, przecież o tylu sprawach milczymy już całą wieczność. a zostało jeszcze tylko niedokończonych spraw, rozmów, oddechów, dotyków.. wszystko musimy zwyczajnie zostawić?
|
|
 |
|
jest tylko jeden powód, dla którego wiem jaki jest dzień tygodnia. ten powód to czekanie. czekanie na każdy piątek, czekanie na piątkowe spotkania z Tobą.
|
|
 |
|
kiedyś czekałam na każdy moment, gdy tylko się pojawisz.
teraz, mając świadomość, że kogoś masz, robię wszystko,
żeby na Ciebie nie wpaść...
|
|
 |
|
to nie jest tak, że ja już nie pamiętam. pamiętam każdą przepłakaną przez Niego noc, pamiętam po jakich słowach płakałam najbardziej. każdą obietnicę nadal noszę w sobie z nadzieją, że jeszcze kiedyś ją spełni. każdy szept, każde wypowiedziane prosto w oczy słowa odtwarzam czasami w pamięci, nikomu o tym nie mówiąc. pamiętam jak mnie przytulał, jak trzymał za rękę, jak utwierdzał w przekonaniu, że kocha. pamiętam jak odszedł, nic nie wyjaśniając. jak kłamiąc prosto w twarz układał sobie życie z inną.
|
|
 |
|
patrzysz na niego z miłością ale i z obrzydzeniem. Kochasz go i nienawidzisz. pragniesz widzieć go codziennie ale , gdy tylko zobaczysz go z kimś innym nie chcesz nawet spojrzeć w jego stronę. miłość to paradoks.
|
|
 |
|
możliwe, że minąłeś mnie przypadkiem podczas ciepłej, letniej nocy. możliwe, że spojrzałeś ukradkiem - przelotnie, bagatelnie. możliwe, że uśmiech na Twoich ustach zatańczył zadziornie - może tak, może nie; nie widziałam - ciemność była wokół mnie.
|
|
 |
|
obudziło się we mnie dawne pragnienie bycia w końcu docenioną przez kogoś. powróciło uczucie pustki, bezsilności, beznadziejności, rozczarowania niespełnionymi oczekiwaniami. pozostał tylko ten tępy ból psychiczny i świadomość emocjonalnego dna.
|
|
 |
|
myślę że cała magia w słowach "obiecaj mi" jest w tym, że masz je do kogo wypowiadać, masz kogo o coś prosić, wiedząc że usłyszysz "obiecuję" i to jest taka wiedza, jakby ktoś czekał za najciemniejszym zakrętem ...
|
|
|
|