 |
|
I nienawidzę mężczyzn którzy panoszą się
po mej psychice jak lew po swej ziemi.
|
|
 |
|
usiadłbym na ławce, lecz jeszcze ktoś się przysiądzie, a dziś do kontaktu z ludźmi nie dążę... dyskusja z głupcem, wolę obserwować jak wysycha pasta w niezakręconej tubce. znów chcę, czyżby? w niczym tak dobrze się nie odnajduję, jak w kryzysie, gdy atmosfera hardkoru jest gęsta jak kisiel.
|
|
 |
|
paranoje dziś mam, nie chcę być pomiędzy ludźmi, tak samo jak nie chcę być sam
|
|
 |
|
im jestem starszy tym rzadziej wesoły
|
|
 |
|
biorę jeden wdech, drugi wdech koi gniew, chyba nie jest źle, drugi wdech boli mniej, stoję na jednej z ulic gdzie miałem przytulić Cię i jak zawsze mnie budzi gdy mówisz ‘nie’, patrzę po ścianach w pokoju bez klamek. nie pamiętam co znowu zjebałem a rany na rękach są znowu niemałe
|
|
 |
|
siedzę w oparach dymu pozbawiony wrażeń, nie wiem jak to powstrzymać, ciągle smażę, twarze, setki twarzy, setki zdarzeń i dawaj, bletki zawiń, ja rozpalę
|
|
 |
|
Nie jestem pewien do czego służy miłość, ale tak mniej więcej wydaje mi się, że do kupowania Ci świeżego chleba, gdy jeszcze śpisz, do podawania ręcznika gdy wychodzisz spod prysznica, do parzenia Ci kawy i przyjmowania za to uśmiechu, do chowania Cię pod parasolem albo w dłoniach, do niewierzenia w cellulitis, do niewidzenia zmarszczki, do słuchania z Tobą muzyki i spacerowania palcami po Tobie.
|
|
 |
|
now we're on top of the world, cuz that's just how we do, used to tell me sky's the limit, now the sky's our point of view, man, we steppin' out like, whoa, oh god, ask me what's my best side, I stand back and point at you ♥
|
|
 |
|
OH WE DONT NEED NO WINGS TO FLY
|
|
 |
|
NO CO JEST HUMANISTKI, PRZECIEŻ ZNAM WAS DOBRZE I WASZE HASŁO - "NIC CO LUDZKIE NIE JEST MI OBCE"
|
|
 |
|
mówisz, że nas sporo dzieli, przy tym bawisz się włosami i cała się czerwienisz. ja wzruszam ramionami, mówię trudno - palę głupa, ale wiem, że Ty wiesz, że ja wiem, w tym cały ubaw
|
|
 |
|
bo z potłuczonych szyb też można zamek wznieść
|
|
|
|