 |
Wiem wiem, tego nie było w planie.
Niewinne z losem igranie,
Uwieńczony ciosem szturchaniec.
Nim się ocknąłem usłyszałem wyznanie:
"Kędyś bywał szatanie? Zwodziłem świat mój panie"
|
|
 |
Świadome konsekwencji za tą opcję,
Wybyły na manowce czarne owce.
|
|
 |
Z każdą turą coraz bliżej, coraz mocniej
Koniunkturą na owocne akcje nocne
|
|
 |
Ona rzuca na niego swój urok,
To spojrzenie powoduje, że jest górą
|
|
 |
Dobrze się stuka, będzie ukaraną, suka...
Oszukał go, omamił jeszcze szybciej
Nawet spec od istot wybawień
Z popielatego tła w oprawie
|
|
 |
Zapukał ognisty anioł.
Ciekawe czego szukał?
Pewnie tą panią,
Oblukał stwierdził, że sztuka
Jest tą wybraną,
Może i duka, ale odpowiada planom
|
|
 |
Kusi wciąż jak biblijny wąż
|
|
 |
Czar topi lód jak w gejzerach
Lub piecach hut,
Choć opieram się tańcu jej ud,
W końcu "Que sera sera"
|
|
 |
Kusi mnie jej koci chód
Wybiera drogi mych nóg.
|
|
 |
nic nie mówisz znów, ja milczę też.
|
|
 |
To musi być coś więcej niż chemia, która napędza organizm, mamy serca by kochać, uczucia by móc je ranić
|
|
 |
|
Chujowy nastrój jak zwykle myśle o nim no ale coż z takim ide sie położyc jak codzien dobranoc ... :(
|
|
|
|