 |
|
przeolbrzymi głaz, w moim gardle, uniemożliwiający mówienie. i niemoc, bezsilność na taką skalę, że nawet łzy nie chciały ze mnie wyjść siłą, sprzeciwiając się moim nakazom. 10 piętro. butelka, za oblanie naszej miłości. i upadek. Ciebie i złożonych mi obietnic. mój uprzedni krzyk, że miłość dodaje skrzydeł. zaprzysiężenie, że miłość uskrzydla. Twoja chęć pokazania mi, że się ze mną zgadzasz. a jedyną myślą jaka mną targa, jest chęć ponownego zabicia Cię miłością.
|
|
 |
|
wpatrując się w smugi papierosowego dymu, widzę Twoje spojrzenie. przecież jest dosłownie wszędzie, a ja mimo wszystko powoli zapominam jak nerwowo skurczały się Twoje tęczówki, kiedy wypowiadałeś dwa,niezwykle prymitywne słowa względem mnie. palę. podoba mi się połączenie Ciebie i powolnej śmierci. z każdą kolejną sekundą, nikotywnowego tańca w moich płucach, jestem corazj bliżej końca. papieros za papierosem. sekunda za sekundą. umieram. raz, dwa, trzy - jestem coraz bliżej Ciebie kochanie.
|
|
 |
|
kolejny koniec świata spędzony na melanżu , luźno nie ;d / nacpanaaa
|
|
 |
|
A w sercu na nowo remanent.
|
|
 |
|
Siedziała w pokoju i piła herbatę myśląc o chwilach spędzonych z nim. Łzy leciały jej ciurkiem, ale nie miała ochoty ich zatrzymywać. Nagle usłyszała pukanie do drzwi. Nie wstała, nie miała na to siły. Odstawiła herbatę na bok i na kolorowym dywanie zwinęła się w kłębek. Usłyszała że ktoś wszedł do jej pokoju lecz to nie poruszyło ją mimo że była sama w domu. Przyszedł żeby na nowo powrócić ją do życia. Delikatnie odgarnął jej włosy i pocałował szyję. Nie reagowała. Kiedy ją odwrócił w dłoni miała ich zdjęcie a obok leżały porozsypywane tabletki. Szarpał i krzyczał żeby mu tego nie robiła. Ostatkiem sił powiedziała: Przyszedłeś a ja wypiłam już twoją herbatę...
|
|
 |
|
Idąc ulicą pragnę żebyś zatrzymał się i powiedział: Tak, to Ty mi się śniłaś.
|
|
 |
|
Nie licz na życie jak w filmach. On już nie wróci z bukietem kwiatów i nie powie że bez Ciebie nie potrafi żyć
|
|
 |
|
Jesteś podstawowym bodźcem do życia.
|
|
 |
|
Za dużo pieprzu do naszego przepisu. Po prostu spieprzyłeś...
|
|
 |
|
Wiesz , czasem nadchodzą takie noce kiedy wszystko odczuwamy podwójnie , a zwłaszcza te negatywne emocje. Moja nauczycielka od polskiego pewnie nazwałaby to 'weltschmerz' czyli ból istnienia , a ja ? Ja tego nie nazywam to po prostu jest i nie oszukujmy się boli , cholernie bardzo. W głowie zaczynają pojawiać się wspomnienia , jedno po drugim niczym niechciany film czy pokaz slajdów którego nie jesteśmy w stanie wyłączyć bo coś tam się przycięło. Do oczu powoli napływają łzy , wypijasz kolejny już kieliszek czerwonego wina który jednak nie przynosi ukojenia , zaczynasz dławić się przeszłością , która w perfekcyjny sposób cię niszczy , dusi obezwładniając każdą komórkę twego ciała , w końcu opadasz z sił do jakiejkolwiek walki z tym ogniem , leżysz bezwładnie czekając na sen a budząc się rano nie jesteś pewna czy aby wszystko na pewno jest 'okej' / nacpanaaa
|
|
 |
|
Nie lubię niedziel , nienawidzę poniedziałków , wkurwiają mnie wtorki , denerwują środy , chce przeżyć czwartek , ciągle myślę o piątku i kocham soboty / nacpanaaa
|
|
 |
|
Nie umawiamy się , nie spotykamy , nie widujemy , nie rozmawiamy , nie piszemy , w ogóle nie mamy z sobą kontaktu a gdy ktoś w naszym towarzystwie porusza ten temat udajemy obojętnych . I tylko czasami o sobie myślimy , czytamy stare esemesy i rozmowy w archiwum gadu gadu , podglądamy swoje opisy i przeglądamy zdjęcia. Od czasu do czasu zaglądamy na swoje tablice fejsbukowe jednocześnie bojąc się że któregoś dnia zobaczymy tam status ' w związku' .Ale nie , na pewno nie tęsknimy .. / nacpanaaa
|
|
|
|