 |
|
potrafię zaskoczyć życie, biorę z niego wszystko co najlepsze.
|
|
 |
|
Od kiedy pamiętam ciężka praca daje efekt,
nauka i obserwacja jak coś zrobić to na perfect.
|
|
 |
|
Dziś niewielu ludziom ufam, rośnie zakłamania stopień,
kopią kiedy człowiek upadł i kiedy chce się podnieść.
|
|
 |
|
Nie mam czasu na rozkminy czy ten typ jest szczery ze mną,
i przyznam szkoda mi śliny byś się poznał z moją flegmą.
Ilu ich było? Ilu czeka wciąż za rogiem,
mają mentalność zgniłą każdy chętnie źle podpowie.
|
|
 |
|
Nauczony dbać o swoje, każdy dzień traktuję serio
|
|
 |
|
Szczęście moich bliskch-to się dla mnie liczy. Nie życzę Ci spotkania ze mną jeśli źle im życzysz!
|
|
 |
|
Nieważne, ile razy upadasz, ważne ile razy się podnosisz
|
|
 |
|
Chciałabym kiedyś obudzić się obok kochającego mnie męża, wiedząc, że w pokojach obok śpią nasze dzieci. Chłopiec, wyrastający na młodego mężczyznę, traktujący każdą dziewczynę jak księżniczkę i jego młodsza siostra, śliczna, wesoła, nie zdająca sobie sprawy z tego, co czeka ją w dalszym życiu. Wychodzę do pracy, w której czuję się spełniona, bo robię to co lubię. Powrót do domu, domowe obowiązki i chwila na odpoczynek. Po południu kawa z przyjaciółką i wieczór spędzony z mężczyzną mojego życia i może z dziećmi, które od czasu do czasu zrezygnują ze spotkania z kumplami, woląc posiedzieć z nami. I tak upływałby dni, najlepiej z jak najmniejszą ilością problemów.
|
|
 |
|
"Słyszę bit, buja głowa, choroba sieroca, nienormalne myśli nie dają mi spać po nocach"
|
|
 |
|
Niejeden melanż
To przeszłość, nigdy przyszłość, powodów milion
|
|
 |
|
Chcemy być dorośli,
jeszcze nie dziś.
Jak na złość zegar błądzi,
i spada liść.
Chcemy być dorośli,
jeszcze nie dziś.
Mamo proszę zdradź mi,
jak łatwiej żyć..
|
|
|
|