 |
|
Właściwie to nie słyszę co gadasz.
Macham łbem, że niby wiem o co chodzi, spierdalam.
|
|
 |
|
Zmanipulowani obietnicami za życia,
A ci co odeszli nie powrócili, jest cisza.
|
|
 |
|
I biorę ciężkiego powietrza oddech,
które cedzę przez gardło tak, że jest mi nie dobrze.
Pluję krwią, w około płoną pochodnie.
Brakuje mi siły, leżę, pomóż mi się podnieść!
|
|
 |
|
estem na skraju wyczerpania psychiki.
Twarde alkohole, miękkie narkotyki.
Internet pali zwoje, przełącza mi styki,
Ty weź się nie rozłączaj, padły bezpieczniki.
|
|
 |
|
Liczę grzechy na palcach, brak rąk.
Potrzebuję pomocy, Ty daj mi swoją dłoń.
|
|
 |
|
Wątpię w siebie jak Ty, każdy wątpi.
Spuszczam głowę w dół w samotności.
|
|
 |
|
Bezsilnie w ścianę uderzam pięścią.
Rany na honorze trudno zabliźnić.
Wątpię w prawdę, brak mi tlenu i śliny.
|
|
 |
|
Świat dookoła rzuca ludzi na kolana.
Świat nie pieści, nie głaszcze jak mama.
|
|
 |
|
Czasami wątpię jak Ty w cały świat.
Czasami wątpię w siebie, wątpię w nas.
|
|
 |
|
Nie bój się, ty tylko tak dotkniesz chmur.
|
|
 |
|
Ej dzieciak, nie peniaj, idź i spełniaj marzenia!
|
|
 |
|
Stres to słabość, z małych rzeczy czerp dużą radość.
|
|
|
|