 |
|
On. Kilka literek imienia zmieniły jej światopogląd. Jego poczucie humoru, czasem drwiny były dużo ważniejsze niż komplementy innych. Uwielbiała dołeczki na Jego twarzy kiedy się uśmiechał. Jego śmieszny ton mówienia, Jego ciepły głos, a zarazem pobudzający. Każde spotkanie, każda chwila,każde słowo było dla niej najważniejsze, najwspanialsze.. Kochała Go mimo i wbrew. Za wszystko. Nawet za to, co było złe.
|
|
 |
|
Ej, przecież miałeś tutaj być i chronić mnie przed;
tygrysami, niedźwiedziami i wszelkimi innymi drapieżnikami.
A tymczasem sam rozszarpałeś moje serce.
|
|
 |
|
Typowa historia naiwnej dziewczyny,
która zakochała się po uszy w chłopaku,
który miał na Nią wyjebane.
|
|
 |
|
Bycie singlem teoretycznie jest fajniejsze,
ale z czasem zaczyna Ci brakować bliskości,
czułości, miłych rozmów, spacerów
i przede wszystkim tej pieprzonej świadomości,
że jesteś dla kogoś cholernie ważna osobą.
|
|
 |
|
85% nastolatek jest nieszczęśliwie zakochanych,
10 % jest szczęśliwie zakochana,
a reszta ma wyjebane na miłość.
|
|
 |
|
drogi psychiatro, kiedyś byłam normalna.
|
|
 |
|
♥ MOŻECIE MI POLECIĆ JAKIŚ FAJNY FILM, KOMEDIĘ by znowu miło spędzić całą noc przy ekranie. ♥
|
|
 |
|
I trzymamy się za ręce, tak razem wpatrzeni, jakby zaraz miał wybuchnąć różny kolor naszych źrenic. /podobnopopierdolony
|
|
 |
|
, pierwszy raz , z dużej litery , pierwszy raz moje imię , pierwszy raz 'skarbie' . Ostatni raz byłam tą idiotką .
|
|
 |
|
Mój pomysł na życie miał ręce i nogi . Toteż pomachał ręką i dał nogę .
|
|
 |
|
bez uczuć, bez emocji, bez płaczu i zgrzytania zębami. bez podniecania się na jego widok, bez patrzenia się w jego zielone oczy. bez patrzenia się jak się uśmiecha. bez spoglądania na tę bródkę. bez zauważania jego osoby, pójdę dalej, nie zakochując się w nikim z jednego powodu. jakiego? mianowicie za mało miejsca będzie. całe moje serce zajmuje on, ten blondyn, o tych zielonych oczach i z tą bródką. i tak, poradzę sobie.
|
|
 |
|
Nie mam za złe Jemu tego, że nie zauważył we mnie niczego szczególnego i się we mnie nie zakochał. Nie mam za złe Jej tego, że naopowiadała o mnie nie wiadomo co. Nie mam za złe Bogu, że za każdym razem stawia mnie w podobnej sytuacji. Nie mam za złe nikomu, prócz siebie. Bo nikt za mnie się nie zakochał, nikt za mnie nie czuje, nie płacze. Nikt za mnie nie umrze. I wszelakie decyzje, te dobre, czy złe, podjęłam w stu procentach sama. Tę, że Go pokocham, też podjęłam ja w jakimś stopniu. Bo gdybym nie dopuściła wtedy do spotkania, nie siedziałabym teraz tutaj zanosząc się płaczem. To moja wina. Wyłącznie moja wina. Nie mogę obwiniać świata za moje niepowodzenia. Ale ... I tak nienawidzę świata. Nienawidzę tego szczęścia, które u mnie jest tylko przelotem. Nienawidzę miłości i uczuć, tak samo, jak nienawidzę siebie.
|
|
|
|