 |
|
Najczęstszy ludzki błąd - nie przewidzieć burzy w piękny czas.
|
|
 |
|
Mam tylko taką małą, cichą, prawie nieistniejącą nadzieję. Nadzieję na to, że w końcu wrócisz. Przecież zawsze wracałeś! Przekręcisz klucz w zamku trzy razy, wyjmiesz klucz prawą ręką, a lewą otworzysz drzwi. Zrobisz krok, zamkniesz drzwi i zdejmiesz buty. Wejdziesz do kuchni, otworzysz lodówkę, napijesz się zimnej coli. Widzisz, znam cię tak doskonale, prawie tak, jakbym uczyła się twoich zachowań uparcie na pamięć.
|
|
 |
|
I choć moje nieużywane serce zardzewieje, usta z braku pocałunków nie będą się otwierać, będę czekała.
|
|
 |
|
Zamknęłam oczy na rzeczywistość, otworzyłam na wspomnienia. Nie liczy się dla mnie nic oprócz tego, co było. Milczę dniami, bo słowa pomniejszają to, co czuję.
|
|
 |
|
Czas nie goi ran. Przypomina, uparcie poszerza dziurę na wylot w sercu. Drąży, wspomina, nakłania do refleksji, zachęca do łez. Ranią mnie odłamki wspomnień, sprawiają ból.
|
|
 |
|
Z dnia na dzień nie jest mniej Ciebie we mnie, lecz więcej.
|
|
 |
|
Wróć! Mnie bez Ciebie ubywa z dnia na dzień. Po trochu, prawie niezauważalnie.
|
|
 |
|
Co noc do mnie przychodzisz. Jesteśmy tak blisko, dotykam Cię, czuję. Chłonę Cię, aby przetrwać.
|
|
 |
|
Uważałeś się za człowieka na poziomie, szkoda tylko, że nie nauczyłeś się stać w pionie.
|
|
 |
|
Gdybym miała światu pokazać, jak tęsknię, kciuk odpadłby mi od pisania SMS"ów. Panele straciłyby blask od ciągłego chodzenia w kółko. Przywiązywałabym wagę do każdego kroku na klatce schodowej, do każdego przekręcenia klucza. Nocą siedziałabym na parapecie z papierosami, bo jeden to za mało. Wyglądałabym jak cień, bo nic bym nie jadła. Czekałabym na to, aż zadzwonisz, chociaż miałbyś pomylić numer.
|
|
 |
|
Gdy rozmawiam o Tobie z innymi, ukazuję Cię jak pieprzony bestseller.
|
|
 |
|
Codzienność nieubłaganie przypomina mi o Tobie, chcąc usilnie, abym pamiętała, wspominała, tęskniła.
|
|
|
|