 |
|
nie da się o Tobie zapomnieć czując Twoją rękę na moim ciele, Twój boski zapach unoszący się w powietrzu i widząc Cię na okrągło... [lmlm]
|
|
 |
|
- szczerośc czy odwaga? - szczerośc. - kochasz go? - nie nie nie! - jesteś pewna? - nie... [s]
|
|
 |
|
jedną z moich największych wad jest to, że tak łatwo wybaczam. zbyt łatwo.
|
|
 |
|
i niech mnie powieszą na szubienicy za to, że dopuściłam do tego, aby moje uczucia tak się zagalopowały. do tego stopnia, że gdy obiecuję sobie być obojętna, wszystko leży w gruzach jak Cię ujrzę. nie potrafię się do Ciebie nie uśmiechnąć. nie potrafię mijając Cię nie pomachać. nie potrafię się opanować oglądając Twoje zdjęcia. tak, uwierz. taką wielką władzą dysponujesz nade mną.
|
|
 |
|
czy Ty myślisz, że nie próbowałam nauczyć się żyć bez Ciebie? czy sądzisz, że lubię przegryzać wargi do krwi, nie spać nocami, martwiąc się o Ciebie, zadręczać się tym, że teraz, w tej chwili być może jakaś inna dziewczyna Cię dotyka? otóż nie. ja naprawdę wiele razy obiecywałam sobie, że to koniec. ale nigdy nie udawało mi się. choćbym nie wiem jak tego chciała. bo to za bardzo skomplikowane, moja miłość do Ciebie.
|
|
 |
|
kilka centymetrów od Ciebie. [s]
|
|
 |
|
przepraszam za moje wybuchy. przepraszam za moje zawieszenia. za mój smutek trwający prawie ciągle. za to, że snuję się wszędzie jak swój cień. przepraszam za to, że nie umiem już się uśmiechać. że na Twój widok mam się ochotę na Ciebie rzucić jak mała dziewczynka i jak w tych wszystkich romansidłach powiedzieć Ci, że nie potrafię bez Ciebie żyć. zacząć całować jak opętana. przepraszam, że już nie daję rady. za moje poszarpane do cieniutkich nitek nerwy. za te łzy.
|
|
 |
|
żyję już 5657 dni, ale nadal nie wiem po co. [s]
|
|
 |
|
namaluj sobie na stopach penisa. będziesz chodzącym chujem. / cooookies
|
|
 |
|
myślisz o nim, ale udajesz ze tego nie robisz, kochasz go ale w sumie nikt o tym nie wie. [s]
|
|
|
|