|
Kiedyś było inaczej, ta, teraz jest inaczej.
|
|
|
nie oczekuj dziś ode mnie, że nagle będę inny
|
|
|
Kiedy rozpada się czyjeś życie, powinien być huk. Okropny hałas, który zatrzymałby przechodniów. Potężny grzmot, jakby Partenon walił się w gruzy, a nie cisza zwykła, codzienna cisza.
|
|
|
To zabawne jak szybko życie może się zmienić. Jedna minuta, jedno zdanie, które tak na prawdę nic nie znaczy, i nagle wyraźnie widzisz wszytko to, czego wcześniej nie dostrzegałaś.
|
|
|
Życie jest za krótkie by codziennie rano budzić się z pretensjami do całego świata. Więc kochaj tych, którzy dobrze cię traktują, przebacz pozostałym i uwierz, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.
|
|
|
Nie wiem co powiedzieć. Może to, że byłeś moją miłością? Osobą która wyznaczała mi drogę, Tą bezpieczną, tą która doprowadziłaby mnie do miejsca w którym czułabym się jak w niebie. Z Tobą. Bez Ciebie zabłądziłam.
|
|
|
Ktoś zapytał mnie kiedyś jaki jest sens w płakaniu Ja to wiem i bliskie mi osoby też doskonale się na tym znają. I kto nigdy na prawdę nie płakał i kto nigdy nie cierpiał, nie zrozumie, jak bardzo boli każda kolejna łza. Jak z każdą łzą odpływa kawałeczek nadziei. I nikt nie zrozumie ile znaczy każda rozmowa i jaką wagę mają poszczególne słowa, nikt kto nie był na skraju przepaści i nie poczuł, że powoli spada Kto nie utracił choć na chwilę poczucia godności, kto nie wie co to znaczy nienawidzieć siebie i nikt kto patrząc w lustro nie miał uczucia, że patrzy na złudzenie. Nie zrozumie nigdy, co to znaczy płakać i być smutnym. Żeby to zrozumieć trzeba to poczuć. Tak wielu nie potrafi czuć.
|
|
|
kiedyś dzwoniłeś do mnie o czwartej nad ranem, wyciągając na poranny spacer, tłumacząc, że o tej porze śnieg pada najromantyczniej. teraz o czwartej nad ranem, siedzę na parapecie patrzący na ten romantyczny śnieg i wspominam, jak obiecywałeś, że tak będzie już do końca.
|
|
|
- czemu Ty mnie nie lubisz? - bo wolę Cię kochać , niż lubić.
|
|
|
nadal uważam ,że na wiele osób nie zasługuję , bo je ranie , pomimo ,że je kocham
|
|
|
Jesteś moim tlenem, który wciągam gdy cię czuję i proponuje wspólne życie
|
|
|
Kiedyś, gdzieś jak tylko znajdę okazje wezmę w garść sie, to co zepsułem naprawie
|
|
|
|