 |
|
ściągnął pytająco brwi. - co tu robisz?! - zagadnął rozglądając się dookoła. na dobre ściemniało, a jedyne światło dawał ukryty za koronami drzew księżyc. wziął głębszy oddech. - taką Ciebie pragnąłem. niczego się nie boisz. wyostrzył Ci się język. sposób w jaki chodzisz, to jak się uśmiechasz, sprawia, że pragnę Cię dotykać. natychmiast. całować Twoje usta. tak wyuzdanie, jak nigdy dotąd. - wypowiedział patrząc mi wprost w oczy. - pragnij. całuj, dotykaj, co tylko zechcesz. - mruknęłam mając świadomość, że role się odwracają, i to On nazajutrz obudzi się samotnie w zimnej pościeli.
|
|
 |
|
wpadam przetyrana po wf'ie na wos, siadam szybko do ławki, wyciągam książki i zapisuję temat do zeszytu. chwila na oddech po czym kartka od kumpla przelatująca mi przez ramię: 'ogarnij włosy, bo wyglądasz jakbyś do kałuży wpadła :*'.
|
|
 |
|
Chce problemów – ale swoich.
Chce życia – ale takiego zwykłego, swojego.
Chce być dla siebie.
Chce żyć dla siebie.
Chce poczuć co to znaczy normalność.
Chce normalnych problemów, jak np. niewyspanie, czy złamany paznokieć.
Chce cieszyć się wszystkim; że mam tak wiele, a jednak tak mało.
Chce śnić o lepszej pogodzie i o kwiatach.
Chce tańczyć i rozkładać przy tym ręce, nie zastanawiając się co będzie jutro.
Chce kochać, ale życie.
I chce dziękować mu za to, że jest.
Kochać się z nim i być mu wierna, póki śmierć nas nie rozłączy.
|
|
 |
|
Potrafiła uśmiechnąć się podczas pochmurnego dnia, biegać boso podczas ulewnej burzy, tańczyć w ciemnosciach lasu przy dźwięku cykad, cieszyć się każdą chwilą dnia, bo zrozumiała, jak wielkim życie jest darem.
|
|
 |
|
I postanowiłam...
Nie patrzeć na zdanie innych...
Kochać kogo chcę i jak chcę.
Jeździć, śpiewać, tańczyć, skakać, biegać.
Proszę...
Dajcie mi się uczyć na swoich błędach.
|
|
 |
|
Odważny człowiek to ten który nie umie tańczyć a prosi życie do tanga.
|
|
 |
|
Gdy każą Ci tańczyć, tańcz tylko w rytm bicia własnego serca.
|
|
 |
|
Na prawdę uwielbiam tańczyć na parkiecie Twoich myśli i śpiewać Ci do mikrofonu duszy.
|
|
 |
|
dotknij mnie swoim uśmiechem.
|
|
 |
|
oddajesz komuś serce zupełnie nieświadomie i dopiero po jakimś czasie uświadamiasz sobie, że go nie masz. z tym, że miłość się niekiedy kończy, a ślad po niej wciąż pali na wysokości serca. mimo wszystko wspominasz ją tylko dwa słowami - 'było pięknie'.
|
|
 |
|
chciałabym mieć te marne sześć lat. chciałabym szaleć za Brathankami, nocować znów u babci, budzić się rano pod Jej pierzyną, która przez noc omal mnie nie udusiła, piec z Nią ciasta. chciałabym, żeby moje prace domowe ograniczały się do kilku kolorowanek, i żebym z zaciekawieniem rozkminiała o miłości. cholernie bym chciała, żeby moje serce było teraz w całości, bez żadnych pęknięć i bólu kumulującego się gdzieś w jego środku, żeby tuż po pojawieniu się gwiazd, z pierwszym nocnym łykiem herbaty, wybuchnąć.
|
|
 |
|
kiedy kochasz nawet Twój oddech jest taki obcy, jakby nienależący do Ciebie, a kolejne bicia serca są serią niekontrolowanych uderzeń. wszystko to, czym się dawniej kierowałaś, kim byłaś, co czułaś, każdy z instynktów zanika. ktoś zabiera Ci serce.
|
|
|
|