 |
|
wracałam do domu, było już dosyć późno. słuchając muzyki spacerkiem szłam przez mój ulubiony park. to właśnie w nim spędzałam najwięcej czasu z Tobą. zawsze przypominały mi się wspólnie spędzone chwile, których tak cholernie mi brakowało. nawet nie masz pojęcia jak bardzo byłeś ważny i jak doceniałam Twoją obecność. zrobiło mi się smutno na samą myśl, że nie mogę już powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocham, nie mogę przytulić, nie mogę pocałować, podokuczać.. nie mogę nic. jestem bezsilna. -ej! -zaczepiła mnie osoba w kapturze. było ciemno, mało co było widać drogę, po której szłam, a co dopiero osobę, która coś ode mnie chce. przestraszyłam się, ponieważ nikogo dookoła nie było. -stój, nie idź! musimy porozmawiać!- usłyszałam poważny ton głosu, zaledwie krzyk.. wyjęłam słuchawkę z ucha i w tym momencie przeżyłam szok.. | gazowana , część 1 .
|
|
 |
|
to właśnie obojętność przyjaciółki jest najgorsza. / te.amo
|
|
 |
|
I nic już nie odbuduje tego co kiedyś było między nami./ladyingreen
|
|
 |
|
I chciałabym obudzić się z tego złego snu./ladyingreen
|
|
 |
|
A co tam i tak nie mam nic do stracenia i tak już wszystko straciłam co stracić można./ladyingreen
|
|
 |
|
Byłam naiwna wierząc w każde z Twoich słów.Skąd mam wiedzieć teraz gdzie leży granica prawdy a gdzie kłamstwa./ladyingreen
|
|
 |
|
I może nadszedł właśnie dzień, aby z tym wszystkim dać sobie spokój i uwolnić się od tych chorych spraw./ladyingreen
|
|
 |
|
Zraniłeś mnie tak bardzo, zdałam sobie sprawę, że muszę zapomnieć bo to na dłuższą metę nie ma sensu, a Ty nagle po tak długim milczeniu jednak się odzywasz i próbujesz mi wytłumaczyć wszystko.A ja mam dość już tych kłamstw, nie chce słuchać tych wyjaśnień, nie chce mieć już nic z Tobą wspólnego.I mimo, że mam dość Ciebie to nie potrafię powiedzieć koniec, nie potrafię o Tobie zapomnieć.Wciąż Cie potrzebuję mimo, że wyrządziłeś mi tyle złego./ladyingreen
|
|
 |
|
-Uh!Mój mąż będzie musiał umieć gotować,bo inaczej umrę z głodu-powiedziała zdrapując z patelni niedoszłego naleśnika wywołując falę śmiechu ze strony chłopaka-Mówiłem,że pomogę.Daj to-podszedł próbując wziać patelnie z jej dłoni-Nie!mówiłam,że usmaże Ci naleśniki.Więc siadaj i siedz!-rzekła ze złoscią wyciągając z szafki 3 już patelnię-Kochanie,odłóż to.Ja Ci usmażę-powiedzial przytulając ją do siebie-Ale obiecałam-rzekła marszcząc czoło-Przecież mąż ma Ci gotować.A ja umiem gotować.Ja będę gotował,a Ty będziesz sprzątać-Na te słowa podniosła na niego wzrok robiac dziwną minę-ohoo nie bądz taki do przodu!Nie zamierzam sptrzątać Twoich brudnych skarpetek!-rzekła z udawana obrazą-Cześć dzieciaki!Co robicie?-usłyszeli głos jej ojca odskokując od siebie jak opażeni-dobra,dobra.też kiedys byłem młody.To co dziś jemy?-spytał podchodząc do kuchenki-Boże.Co to?Znowu brałaś sie za gotowanie?-spytał odwracajac się do córki-No chłopcze,ucz sie gotować bo inaczej będzie z wami kiepsko. || pozorna
|
|
 |
|
nasza miłość wyblakła. uczucia już nie są takie same jak na początku. 'ja Ciebie bardziej' zamieniło się w 'nie chcę Cię znać'. pocałunki stały się odpychaniem siebie nawzajem. godzinne rozmowy zamieniły się w kłótnie. tysiące motylków w brzuchu odleciało, czasem wpadnie jeden, jak iskra nadziei. w sumie już jej nie mam.. nie wierzę w Twoje słowa. nie wierzę w to, że jeszcze kiedyś nam się uda. nie wierzę w Twoje obietnice i w to, że mnie kochałeś. | gazowana
|
|
 |
|
kamień spadł mi z serca, jak jesienny liść z drzewa, lajtowo kurwa, no nie? | gazowana
|
|
 |
|
nie powinieneś pozwolić mi cierpieć. | gazowana
|
|
|
|