 |
|
.` Siedziała na ławce, samotna. W około nie było nikogo. Patrzyła na lekko falująca taflę wody. wiatr buszował pomiędzy jej długimi włosami. Cierpiała niewyobrażalnie mocno. Jej myśli wędrowały za niebieskookim blondynem, który tak bardzo namieszał w jej życiu. Nie winiła go za to jaki był. Dla niej to wszystko było najwspanialszym snem, bo inaczej nazwac tego nie mogła. Tak bardzo chciała aby przy niej był. Pokochała go, zajebiście mocno. Tak jak jeszcze nigdy nikogo nie kochała. Nikt nie rozumiał czemu cierpi, czemu tak bardzo jej na nim zależy mimo że ją zranił. Nikt jej nie rozumiał. Sama musiała uporac się z tym co czuje. Zupełnie sama.
|
|
 |
|
Oddała się w jego ręce bez sprzeciwu. Robił z nią co chciał, ona zaś czuła się szczęśliwą. Pozwalała na te czyny tylko ze względu na to, że sama tego chciała, nie kochała go, on jej też nie, nie oddaliby życia za siebie, ale oddaliby wszystko by ta chwila trwała wiecznie .Tak bardzo uszczęśliwiali siebie. Wiedzieli, że to ich pierwszy i ostatni wspólny raz, że kiedy noc się skończy, nigdy sie juz nie spotkają. Było idealnie. To wszysto było takie piękne. Było jasne. Wszystko między nimi było jasne. Do pewnych decyzji trzeba dorosnąć. Nie warto żałować pięknych chwil stawiając na nich łatkę przekleństwa.
|
|
 |
|
Nigdy nie urodzi się lekarz, który byłby w stanie mi pomóc. Żaden kardiochirurg nie wyjmie z serca raniących kawałków połamanych marzeń, tak samo jak żaden neurochirurg nie uciszy żądlących wspomnień. Dermatolog nie przepisze maści, po użyciu której zbledną moje blizny. To nie takie blizny. Okulista nie wyjmie z oczu obrazów, które widziały. Laryngolog nie wyczyści gardła ze słów, które przez nie przeszły. I żaden lekarz nigdy nie przeprowadzi transfuzji krwi tak, żeby pozbyć się z mojego ciała trucizny, która mnie zabija./zakazanamilosc
|
|
 |
|
Bo jak dwoje ludzi się kocha, to i tak, prędzej czy później zaczynają się ranić.
|
|
 |
|
.` Nic tak nie niszczy człowieka, jak udawanie, że wszystko jest w porządku.
|
|
 |
|
.` Czasem, gdy jestem naprawdę sama, zastanawiam się, co tak naprawdę było między Nami...
|
|
 |
|
.` I pamiętając, że ma zapomnieć - kochała dalej. I pamiętając, kochała i wiedziała że zanim wymaże z pamięci te wszystkie wspólne chwile, trzymanie się za ręce, to 'kocham' wypowiadane raz po raz, aby podkreślić moc więzi, upłynie sporo czasu. Nie chciała, aby upłynął. Chciała pamiętać że on jest, że zaraz przyjdzie, mocno przytuli i znów nazwie swoim kochaniem. On już nie wróci. Zakopał wielką miłość. Ale ona nigdy nie powie że był, bo chce pamiętać że jest.
|
|
 |
|
.` Kiedy przychodzi taki moment w życiu że trzeba zrezygnować, zapomnieć, pójść dalej na przód, i nie ważne jak cholernie by ci zależało, jak trudne by to było, po prostu trzeba odejść.
|
|
 |
|
.` I nagle wszystko straciło sens. W jednej chwili zapomniałeś o moim istnieniu.
|
|
 |
|
.` Wspomnienia bolą, zabijają Nas od środka. Mimo, iż na zewnątrz wydajemy się normalni, nikt nie wie co dzieje się wewnątrz. Nikt nie jest w stanie Nam pomóc. Bo, gdy tylko zostajemy sami wszystko do Nas wraca.
|
|
 |
|
.` Gdzieś tam rozum starał się mnie ostrzec, ale ja chciałam być niemądra. Chciałam czuć Jego pocałunki na swojej szyi i na swoim ciele..
|
|
|
|