 |
|
zabrać Cię na spacer długi, żeby iść i nic nie mówić tylko czuć, że jesteś obok, nie wyrażę Ci jak ważne, nie potrafi tego słowo, nie
|
|
 |
|
tylko Ty się liczysz, nie obchodzi mnie reszta
|
|
 |
|
On rozpalił w moim sercu ogień, wiesz? uświadomił, że czas naszym wrogiem, a jeśli chcę latać to najpierw muszę chodzić, zrozumieć to, jeszcze raz się urodzić, mnie nauczyły życia szare ulice, on nauczył mnie kochać to życie, wiesz?
|
|
 |
|
tak bardzo chciałam być potrzebna Ci, niezbędna tak jak Ty mi do dziś
|
|
 |
|
czuje, że straciła sens, choć myślała, że jest silna
|
|
 |
|
do końca tańczysz, chociaż to smutny bal, dla niektórych karnawał, dla Ciebie nawał kar
|
|
 |
|
słowo przepraszam nie tłumaczy mnie na pewno
|
|
 |
|
otwarta rana, ja znów sypię sól
|
|
 |
|
modlę się o to, chociaż nic nie pomoże, gdy przeznaczenie w parszywym humorze, zacząć od zera, zepchnąć w niepamięć, wszystkie problemy zamurować w ścianie
|
|
 |
|
alkohol już nie pomaga, nie oglądam zdjęć, bo brak mi odwagi
|
|
 |
|
wokół jedna myśl, jak się zgubić w tych momentach, jak uciec przed tym całym syfem, przestać istnieć, chociaż na jedną chwilę
|
|
 |
|
te wszystkie chwile mam znów przed oczami
|
|
|
|