 |
Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia.
|
|
 |
`Dlatego zostań - Potrzebuję cię tu
To, co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół
Zostań - poukładaj mi sny
Jeden z nich na pewno to my
Dlatego zostań - potrzebuję cię tu
To, co w sobie mam nie chce się dzielić na pół
Zostań - poukładaj mi łzy
Jedna z nich na pewno to ty`
|
|
 |
Trzeba życie brać trochę bardziej na poważnie. Chwytać chwilę ale w taki sposób żeby równiez myśleć o przyszłości. Przystanąć na trochę i spojrzeć na to co się robi, mówi - przemyśleć to. A nie wiecznie żyć chwilą. Trzeba znaleźć równowagę między teraźniejszością a przyszłością. Nie wybiegać bardzo do przodu, ale nie stac również za długo w jednym miejscu.
|
|
 |
cierpiałam i doświadczyłam miłości, za którą mogłabym poświęcić życie. myślę, że mogłabym już umrzeć, jako człowiek.
|
|
 |
blada skóra, wygrawerowane ostrzem twoje inicjały, moja przynależność.
|
|
 |
wymordowałabym dla Ciebie świat.
|
|
 |
wtulona w Twoją ciepłą pierś, stoję. zasłuchana w bicie Twojego serca. uśmiecham się i czuję, jak moje serce się goi.
|
|
 |
Charakter mam paskudny, ale serce dobre, naprawdę. | me.
|
|
 |
tęsknię . tak bardzo tęsknię . | me.
|
|
 |
I znów to samo, miliony myśli tłoczących się w głowie i tan smutek wypisany na twarzy.
Niby nie wiesz, dlaczego tak jest, ale gdzieś w głębi niestety znasz odpowiedź. | me.
|
|
 |
Nigdy więcej już Cię nie poczuję tak blisko siebie. Nigdy więcej nie położymy się w łóżku i nie zaczniemy rozmawiać o najprostszych głupotach. Nigdy więcej nie wymasuję Ci pleców. Nigdy więcej, bo zrezygnowałeś ze mnie po raz kolejny, a dla mnie to jasny bodziec do tego, by pójść naprzód i nie czekać na Ciebie, by nie dawać następnej szansy, bo nie potrafisz jej wykorzystać. Stoję jednak na niewielkim odłamie skały, a dowolny ruch równa się upadkowi. Bez Ciebie nie ma dobrej drogi, z Tobą - żadnej.
|
|
 |
Nic nie warte jest moje serce - zdewastowany organ do którego dołożyłeś kolejne rysy, rany które płonąc świeżym bólem złowieszczo zapowiadają, że nie zamierzają się zabliźnić. Nie ma znaczenia to, co szepcze tej czy którejkolwiek innej nocy, moja dusza. Ty już jej nie słuchasz, zatykasz uszy. Nie obchodzi Cię moje ciało i to, że łaknie Cię każdy jego skrawek. A ja nie mogę zrobić nic innego, niż po prostu puścić Twoją dłoń i to zupełnie nie ma znaczenia, że przed tym ruchem zwisałam nad przepaścią.
|
|
|
|