 |
|
w tym zwyczajnym spojrzeniu
jest nasze pierwsze spotkanie. / wyluz0wany
|
|
 |
|
połykała łzy, później ta cholerna miłość wyżerała Ją od środka.
|
|
 |
|
historia z praktykantem i już brzęczenie grzejnika stało się ciekawsze od Jego gadki.
|
|
 |
|
a każdy kolejny wieczór jest coraz gorszy, łapię doła z byle powodu i coraz bardziej roztrzęsiona jestem, coraz idiotyczniej się czuję. przed szlochem trzymają mnie tylko ciągle stojące nade mną osoby, a żeby je jak najszybciej odstawić rzucam potok ripost, czy oschłe półsłówka. udręczona wpadam do łazienki i są tylko łzy spływające wraz ze strumieniem wody wraz z tłumionym krzykiem mówiącym o tym, jak sobie nie radzę.
|
|
 |
|
Nigdy nie tłumacz się ze swoich uczuc.
Nigdy nie przepraszaj za to, że kochasz
chociaż wolałbyś, by tak wcale nie było. / wyluz0wany
|
|
 |
|
Może kurwa nie jestem jakimś zajebiście dobrym bibojem, może nie kupuje co miesiąc nowych najek i może nie umiem kleić teksów, ale starałem się, starałem się jak skurwysyn, mimo to ojebałaś mnie totalnie / wyluz0wany
|
|
 |
|
Wiedziałem, wiedziałem o niej wszystko. Wiedziałem to jaki był jej ulubiony kolor, wiedziałem, że coś się dzieje kiedy przygryzała wargę, wiedziałem, kiedy jest jej smutno, poznawałem po niej radość, wiedziałem jak kochała zakupy i jakie buty mogłaby w tym momencie kupić, wiedziałem, że uwielbia tofifi, ale tylko wtedy kiedy dostaje je ode mnie i oboje popijamy czekoladki Lechem, wiedziałem, że kocham tą dziewczynę tak mocno, że mogłem oddać za nią życie w każdej chwili. Znałem ją na wylot, ona wiedziała jak zależy mi na niej, jak bardzo ją kocham i że jestem w stanie poświęcić jej wszystko, dlatego też perfidnie to wykorzystała. / wyluz0wany
|
|
 |
|
Ciekawe czy wpadnę w końcu na pomysł, by napisać pierwszy / wyluz0wany
|
|
 |
|
pamiętam jak matka za dzieciaka mówiła mi bym olał znajomych, że rodzina zostanie gdy coś się stanie. teraz? teraz przyjaciele są, a rodzina ma wyjebane / wyluz0wany
|
|
 |
|
milczałam z twarzą ukrytą na Jego ramieniu starając się zatuszować to, że nie umiem tańczyć, nie wiem zupełnie, jak stawiać kroki i się gubię. trzymał dłonie na moich biodrach kołysząc mną lekko. przerwał monotonię cichej muzyki szeptem do mojego ucha. - myślisz, że to prawda? to, co robisz? myślisz, że to ja Cię teraz prowadzę, w tym tańcu? kłamiemy każdym drgnieniem ciała. Ty tu dowodzisz. bicie Twojego serca jest mentorem moich ruchów. - musnął ciepłymi wargami moje czoło, a choć muzyka gasła, nie wypuścił mnie z ramion. czyjeś pewne 'odbijamy' na co odparł, że jeszcze nie teraz.
|
|
 |
|
moje serce było, niczym jakaś naiwna panienka. moje serce się upiło. moje serce zapomniało o rozsądku. moje serce oddało Mu się tamtego jesiennego wieczoru.
|
|
 |
|
przez łzy pakowałam wszystkie Jego ubrania do torby. dochodząc do kosmetyków psiuknęłam się Jego perfumami i ostatni raz zacisnęłam w dłoni Jego szczoteczkę do zębów wspominając wszystkie poranki, kiedy stojąc tak ramię w ramię razem myliśmy zęby. tamtego dnia rozstałam się z życiem z myślą, że na trochę. nie wróciło.
|
|
|
|