 |
|
kiedy On starał się ratować to, co zostało jeszcze z naszego związku, ja odsuwałam się jeszcze bardziej, chodząc częściej na treningi, więcej czytając, spotykając się ze znajomi nie dwa razy w tygodniu, a codziennie. kiedy On chciał odkopać uczucie, które tliło się nikle, ja odwracałam głowę opierając się przed głupim pocałunkiem. kiedy On z żalem w głosie mówił o tym, iż najlepiej będzie jeśli damy sobie spokój, może chociażby przerwę, ja pierwszy raz od miesiąca poczęstowałam Go uśmiechem. nie rozumiał mnie i długi czas czekał na powrót, a ja miałam już dla Niego tylko jedno zdanie: "nic nie znaczysz".
|
|
 |
|
miłość? jaka miłość, to już było, adios
|
|
 |
|
jak życie nie boli nic, nawet śmierć to przyjemność
|
|
 |
|
a instynkt zgubiliśmy już dawno.
|
|
 |
|
jeśli życie to kurwa to i tak dotknę jej ust
|
|
 |
|
gdzie główną role gra dziś skurwysyństwo
|
|
 |
|
znów na co dzień udajemy silnych, pieprzeni egoiści ceniący życie innych, niczym dziwka kolejnego klienta. nie potrafimy okazać własnych słabości, wprost przyznać, że ktoś jest lepszy od nas, nawet pod tym jednym względem bycia. z bólu gryziemy wargi, gdy tylko ludzie stoją tyłem, łzy stają się zabronionym schematem, skrywanym gdzieś pod stertą złudzeń, kolejnych marnych kłamstw. / endoftime.
|
|
 |
|
NIC TAK NIE ŁĄCZY LUDZI, JAK WSPÓLNY MELANŻ! ♥
|
|
 |
|
'zraniłem kilka dobrych kobiet i kiedy przyjdzie dobry moment jeszcze je przeproszę.'
|
|
 |
|
lepiej wpadnij, polej, zapijemy smutek, on i tak wróci z jutrem.
|
|
 |
|
znam kilka słów, które ranią jak nigdy.
|
|
 |
|
i choć nie raz los kazał nam w przepaść skakać, my nauczyliśmy się latać
|
|
|
|