 |
|
co widzisz w moich śladach, że chcesz po nich iść?
|
|
 |
|
nie ma na to szans, nie da się zawrócić
|
|
 |
|
czas minął, już nie można się z tego wycofać
|
|
 |
|
mówisz 'jesteś gówniarz i nie umiesz żyć w parze', mówię: jestem gówniarz i mam wyjebane.
|
|
 |
|
kiedy patrzę w Twoje oczy zmęczone, jak moje, chciałabym znów upić się dziś wieczorem, jak co dzień. urwać film, nie pamiętać, że nabroję cokolwiek, pada deszcz, kocham Cię i tu stoję, jak pojeb.
|
|
 |
|
słońce zachodzi gdzieś za horyzont, kolejny wieczór, zerkam w niebo i nie widzę nic, nie ma tam Nas. gwiazdy nie kreślą już Twojego uśmiechu, nie układają się w schemat uczuć, wciąż na niebie ryjąc ślad naszych inicjałów, przeszłością idealnie połączonych w całość. to ono dla Nas staje się jakby obce, a wraz z nim zanika wszystko inne, zerowy przekaz, streszczenie istnień, Nas już nie ma. / endoftime.
|
|
 |
|
odsunięte drzwi od szafy ukazują rąbek szarej bluzy, przecież już tak dawno miałam pozbyć się twoich ubrań, nadal za wymówkę biorę to że są na najwyższej z półek. ulubiony kubek, z resztką zimnej kawy, postawiony na krawędzi parapetu, gdy w pośpiechu wtorkowego ranka wychodziłeś do pracy, stoi, czekając ze mną z nadzieją że wrócisz. trzymam w dłoni zapalniczkę, wysuwam fotografie spod łóżka, które co noc zbierają moje łzy, z zamiarem spalenia ich. zamiast tego, zapalam kolejnego papierosa. znów mam chęć wyjścia z domu, przekręcenia kluczyka w zamku dwa razy i przez przypadek zgubienia ich, zostawiając włączony gaz, żelazko i prostownicę. ubraniu najwygodniejszych adidasów i pójścia byle gdzie. wrzuceniu telefonu do Warty, zatopieniu jego, tak samo jak własnych uczuć. absurd. tak byłoby lepiej, ale zbyt bardzo obawiam się życia, takiego zupełnie bez ciebie. / slaglove
|
|
 |
|
pocieszasz mnie alkoholem? Ty, nie bądź bezczelny. to jak byś chciał mi otrzeć łzy papierem ściernym.
|
|
 |
|
prędzej zapłaczę ze szczęścia niż właduję sobie kulę.
|
|
 |
|
on odszedł i znów pękło Ci serce, masz kamień w to miejsce, już dosyć tych cierpień...
|
|
 |
|
chyba nie chodziło nam o to, byś płakał, co?
|
|
|
|