 |
|
z nią jest coś nie tak. z reguły jest po części jak powiązanie, lecz kiedy coś idzie nie po Twojej myśli, nagle brakuje dokumentu, umowy, który mogłaby zmienić cokolwiek. niejednokrotnie zaczynasz się dusić i szukać adwokata, mogącego uwolnić Cię z tej pułapki. tylko nie ma papierka z którym można pójść do sądu. nie ma nic co można rozwiązać na zwykłej rozprawie. miłość ma ten mankament - zostaje, niekiedy już niechciana. do bólu wryta w serce tak, że każda próba amputacji jest śmiertelna.
|
|
 |
|
zamiast iść do przodu ja się cofam. uciekam od ciebie, miłości, wszystkiego. sięgam po fajkę, jedną, drugą, spalam paczkę. wskazówki zegara przesuwają się za szybko. biorę ostatni łyk zimnej kawy i stawiam kubek na brzegu parapetu. wyglądam przez okno, przymykam powieki, chowające się promienie słońca, zmuszają mnie do tego. jedna myśl w głowie, a może faktycznie powinniśmy napisać koniec, niczym w baśniach brzechwy. nie wiem, ale gubię się. już nie w odcieniu twoich oczu, a własnym życiu. / slaglove
|
|
 |
|
stanęłam przed tobą zupełnie naga, obdarta ze wszelkiej prywatności i intymności. z sercem na dłoniach i naiwną wiarą dziecka, powierzyłam ci je, z nadzieją że będzie bezpieczne. /slaglove
|
|
 |
|
nie umiem powiedzieć tego, że wciąż jesteś dla mnie prawdziwym powietrzem
|
|
 |
|
przeświadczenie, że gdy objęłam Cię - byłeś częścią mnie
|
|
 |
|
skąd obojętność, która każe mi stać, kiedy chciałabym pobiec za Tobą?
|
|
 |
|
aa. Endoftime ma dziś urodziny! ♥
|
|
 |
|
nie wierzyłam w przeznaczenie. cały ciąg wydarzeń, wszystkie kontuzje, mniejsze czy większe, dały mi jednak czas wstrzymania. z prawdopodobieństwem wstrząsu mózgu, hamowałam jedynie łzy, będące połączeniem bezsilności i irytacji. leżałam w łóżku, a głowa nie wytrzymywała czytania. rozmyślenia, analizowanie wszystkiego i jakiś obcy głos, który uświadomił mi, iż w całym tym braku czasu, pomyliłam w życiu zakręty.
|
|
 |
|
potrzebowałam tego kubła zimnej wody. jakiegoś plaska w twarz, który uświadomi mi, co robię. tej szczerości i wyrzucenia mi podłych posunięć, które zaczęły znajdować się na porządku dziennym w moim zachowaniu. i ruszyło mnie tam, w okolicach mostka - a jednak serce spełnia trochę ważniejszą rolę, niż umożliwianie egzystencji. mając przed sobą tak rzeczywistą perspektywę stracenia tego wszystkiego, z zaciśniętym gardłem przyjmowałam w końcu informację, że w pojedynkę nie dam rady w życiu. nie bez niej.
|
|
 |
|
tak, mam najwspanialsze życie. a dlaczego? bo mam osobę, która takie kształtuje. mam osobę, na którą zawszę mogę liczyć - niezależnie od sytuacji, pory dnia czy nocy, którą kocham ponad wszystko. kocham za każdy uśmiech, gest, spojrzenie, za wszystko. za to, że jest moim ideałem, chociaż nigdy go nie szukałam. to tylko początek, a czuję, że wciąż mnie zaskakuje. nie wyobrażam sobie dnia bez Jego dotyku, każdego objęcia czy delikatnego pocałunku. nie wyobrażam sobie dnia bez Jego troski, rozmowy albo i nawet spokojnego milczenia, nie wyobrażam sobie życia bez Niego. w nasze relacje nie wkładam najmniejszego trudu, wszystko przychodzi tak łatwo! tak szybko się rozwija, jest tak pięknie, niczym w najlepszej produkcji Disney'a. czasem brak mi słów na to co dzieje się wokół mnie, wokół Nas. mimo, że mam dopiero 17 lat i o życiu nie powiem zbyt wiele, wiem, że jestem cholerną szczęściarą, a to jest najprawdziwsza miłość. /wyrzucamsmutek
|
|
 |
|
usiądź i obejmij mnie. będziemy siedzieć tak, aż zmęczysz się, bo nie pozwolę Ci oddalić się.
|
|
 |
|
chociaż raz obejmij mnie, bez żadnych słów, zwyczajnie z nudów.
|
|
|
|