 |
|
już nie uciekam. popatrz stoję tu i wciąż jestem. nie opuszczam głowy. idę dalej. a ty patrz i żałuj że nie znalazłeś miejsca dla mnie w swoim życiu. /whoami
|
|
 |
|
z własnej woli oddałam kawałki siebie ludziom którzy na nie nie zasługiwali. zostały podeptane i już do niczego się nie nadają. tak cenne a tak nieposzanowane. zostawione w przestrzeni przemieniają się w złość i zawód. bo mieli być a zahaczyli o mnie i odeszli jakby nic się nie stało. mam wadę. nigdy nie zapominam i nigdy nie wybaczam. mimo upływu lat zgliszcza tych znajomości wciąż płoną żywym ogniem. /whoami
|
|
 |
|
bo coś nad nami wisi tak jak nekrolog w kaplicy. /net
|
|
 |
|
nie brakuje mi go. nie lubię go. nie chce go. jestem zmęczona bo nie umiem się poddać szukając sensu. dlaczego spośród wszystkich ludzi akurat on odpalał wszystkie lonty. jednym spojrzeniem. muśnięciem dłoni. ulotnym zapachem. obecnością którą czuć już z kilku metrów. /whoami
|
|
 |
|
stoję i się duszę. powietrze stało się tak gęste że nie mogę oddychać. czuje się jakbym stała w ciasnym pomieszczeniu choć przecież przestrzeni dookoła mnie nie brakuje. za dużo wisi w powietrzu. coś co się nie dokonało i straciło szansę na zaistnienie, setki niewypowiedzianych słów i niewyjaśnionych sytuacji, tyle spojrzeń głębszych niż ocean. wszystko minęło. pozostał dyskomfort istnienia jednocześnie ale nigdy nie złączeni. niczym odpychające się magnesy jedno bez drugiego jest tylko kawałkiem metalu. /whoami
|
|
 |
|
a więc stało się. zawiódł ktoś kto miał być kołem ratunkowym. tonę w sobie. /whoami
|
|
 |
|
przeskakujemy z jednej perspektywy na drugą. musimy się przystosować do poziomu większości bo nas zgniota. ale my wiemy. wiemy to o czym oni nigdy by nie pomyśleli. są mrówkami. nauczono ich przydzielonych zadań. ale mrówka nie zdaje sobie sprawy że jest coś innego, że ludzie nie są bogami, że każdy z nas mierzy się z różnymi rzeczywistościami. /whoami
|
|
 |
|
trzymam się kurczowo tych myśli jak tratwy. trzymają mnie bym nie utonęła, są nadzieja choć złudną. bo przecież wciąż się kochamy tak? na dobre. i na złe? i dopóki śmierć nas nie rozłączy? /whoami
|
|
 |
|
już zawsze będę uciekać przed własnym życiem? po drodze do tego marzenia za dużo się zmieniło. za dużo łez wylałam. im bliżej jest spełnienia tym bardziej myślę że to nie moja bajka. /whoami
|
|
 |
|
I'm no longer afraid of pain, I'm just tired of it. / tonatyle
|
|
 |
|
brak mi siebie w sobie. /whoami
|
|
 |
|
Będę dziękować Bogu do końca życia, że w świecie pełnym złych ludzi dał mi Ciebie.
|
|
|
|