 |
|
Smutek mnie po prostu przeraża, dominuje w moim życiu. Wieczorem siadam przed komputerem, by na następne kilka godzin zatopić się w echu smutnych piosenek, by czytać smutne wiersze, i pić kakao, które wtedy, też wydaje się być smutne. By mój niebieski tusz rozmazały słone łzy, pełne bólu, niszczące wszystko. By jak najdłużej udawać przed całym światem, że nic mi nie jest. Jednak mimo wszytko, czuję się jakbym wypiła litr wódki, i wciągnęła linijkę kokainy, lub innego proszku, który uspokajająco działa na mój mózg./ roremka15
|
|
 |
|
niezdarnie siadła na parapecie, wystawiając nogi za okno. machała nimi beztrosko, nie zważając na fakt, że znajduje się na dwudziestym piętrze. przecież kazał jej być dzielną.
|
|
 |
|
jedynym pocieszeniem jest fakt, że wdycham powietrze, które Ty wydychasz.
|
|
 |
|
zapomnieć o przeszłości. nie martwić się o przyszłość i wykorzystać teraźniejszość jak napaleniec tanią dziwkę.
|
|
 |
|
śmieję się, kiedy chce mi się płakać. histeryzuję kiedy powinnam być opanowana. milczę kiedy mam ochotę krzyczeć. nie wiem czego chcę, ale uparcie do tego dążę. zdzieram obcasy na nierównych chodnikach. targam nowo kupione rajstopy. jestem wstawiona po jednej lampce wina. naiwnie czekam na tego jedynego, który moją nie idealność zaakceptuje, cierpliwie wytrzymując mój obłęd.
|
|
 |
|
potrafił zepsuć dosłownie wszystko. nawet mój taniec w deszczu o czwartej nad ranem, przynosząc mi parasolkę.
|
|
 |
|
a kiedy chciał ją pocałować, odchylała głowę, kokieteryjnie zagryzając wargi. była na wyciągnięcie ręki, ale nigdy osiągalna. nigdy na tyle, aby był w stanie ją mieć i zaprzestać jej zdobywania.
|
|
 |
|
nieważne były dla nas godziny, pory dnia, upływ chwil. bylo nam obojętne, czy pada deszcz, jest powódz czy susza. nie istniało nic, oprócz nas i naszej miłości.
|
|
 |
|
uszkodził jakąś cząstkę mnie. tą, której żaden z lekarzy nie podjąłby się leczenia.
|
|
|
|