 |
|
najbardziej lubię Twoje powroty. to, kiedy po kilku miesiącach rozłąki, wracasz, a ja wieszam Ci się na szyi i szlochając w ramię, powtarzam jak mantrę, że tęskniłam. ciągły, mający swoje podstawy strach. koszmary i mój rozpaczliwy krzyk w środku nocy z obawy, czy nic Ci nie jest. trzęsące się z nie pokoju dłonie, nie mogące utrzymać filiżanki kawy. wszystko ze strachu przed tym czy żyjesz. przed tym, czy te paręset kilometrów dalej, na tej krwiożerczej wojnie, nie pozbawili Cię życia. związałam się z żołnierzem. oddałam swoje serce do depozytu, śmierci.
|
|
 |
|
dzień w którym Cię poznałam, oficjalnie zaznaczyłam w kalendarzu, obrysowując cyferkę napisaną drobnym druczkiem w gigantyczne serce, czerwonym flamastrem. obchodzę co roku, uroczyście ten dzień. rzucam lotkami w Twoje zdjęcie powieszone na drzwiach, a Twoją laleczkę voodoo, molestuję gasząc na niej moje papierosy. lubię tą delikatną formę sadyzmu. choć w niewielkim stopniu, pomaga uwolnić mój niesmak względem Ciebie.
|
|
 |
|
Kiedy słyszę słowo miłość, pierwszy w moich myślach pojawiasz się Ty.
|
|
 |
|
Czasem chciałabym żyć w dawnych czasach. Według innych obyczajów i praw. Gdzie inni nie śmiali się z reszty. Gdzie miłość traktowało się jako coś cudownego, poważnego. Gdzie pocałunek był ogromnym przeżyciem. Gdzie ludzie byli życzliwi, szanowali się nawzajem. Gdzie szkoła uczyła, a nie stresowała przed egzaminami. Chciałabym po prostu tam żyć.
|
|
 |
|
Stoję na mrozie, w upale, oglądając spadające liście z drzew, na lekko ogrzanej ziemi, szukając Ciebie. Ale ty nie nadchodzisz...
|
|
 |
|
Kiedyś to ja stanę na szczycie, a ty będziesz pod poziomem morza. Za jakiś czas to ja będę szczęśliwa, a ty będziesz wspominał to co było wspaniałe, tracąc teraźniejszość, jak ja teraz.
|
|
 |
|
Nieobojętna obojętność nieobojętnej osoby.
|
|
 |
|
Chciałabym ci tyle powiedzieć, całować cię, trzymać za rękę, śmiać się razem z Tobą, mieć dreszcze od Twojego dotyku. Szkoda, że ty tak nie chcesz.
|
|
 |
|
Z miłością jest jak z przeszłością, była - minęła.
|
|
 |
|
Dziwne...wczoraj jeszcze twierdziłeś, że ci się podobam. Dzisiaj udajesz, że mnie nie znasz, będąc z moją koleżanką. Jak zwykle ja na tym ucierpiałam. A takich chamów jak ty, los nigdy nie ukaże.
|
|
 |
|
Nie przejmuj się zbytnio tym, co ludzie powiedzą. Rób, co ci się w życiu podoba, jeśli tylko będziesz mogła potem w lustrze spojrzeć sobie w twarz
|
|
 |
|
do dzisiaj pamiętam, Twój telefon o 4 nad ranem. zacząłeś krzyczeć, że natychmiast mam zejść na dół. ledwo rozbudzona, w pidżamie zbiegłam na dół, wystraszona, że coś Ci się stało. 'co jest grane?!' krzyczałam, zbiegając po schodach. będąc na dole, przetarłam oczy z niedowierzania. stałeś roześmiany, a na śniegu z miliarda płatków czerwonych róż było ułożonego gigantyczne serce. 'zwariowałeś?!' - krzyczałam, płacząc ze wzruszenia. założyłeś na moje zmarznięte ramiona, swoją kurtkę, a później wziąłeś na ręce, zauważywszy, że stoję boso na białym puchu. - chyba czegoś zapomniałaś - wydukałeś, patrząc na moje zziębnięte stopy. - a Ty, gdybyś miał świadomość, że jestem w niebiezpieczeństwie, zamiast lecieć mi na pomoc, szukałbyś kapci? - spytałam, całując go rozkosznie.
|
|
|
|