 |
|
życie to freestyle, chwila nie uwagi i asta la vista.
|
|
 |
|
nie mam zamiaru umierać, bo nie przestaje oddychać, nie boje się śmierci bo nie boje się życia, nie przeliczam go na hajs to nie w moim stylu, przyjdzie sam bo mój plan, to świadomy wybór.
|
|
 |
|
mieć wyjebane na wszystko. jak On.
|
|
 |
|
wczoraj mówiłeś, że ci zależy, dziś jesteś obojętny. a co kurwa będzie jutro?
|
|
 |
|
i po raz kolejny, oglądając zdjęcia, słuchając tych jebanych piosenek myślę o Tobie! rozumiesz? wróć kurwa! nie mogę bez Ciebie żyć!
|
|
 |
|
może czujesz to co ja i za czymś tęsknisz.
|
|
 |
|
tylko ja i moja przestrzeń, biorę z niej co najlepsze.
|
|
 |
|
chuj ci w ryj , rozumiemy się dupeczko ?
|
|
 |
|
"jeszcze jeden raz.." nie, kurwa ! ciągle będzie ten jeszcze jeden.. ja chce ostatni, tyle że wieczny. / mietowyusmiech
|
|
 |
|
sobotni wieczór. już powoli się ściemniało. byłam u koleżanki na ognisku, ale jakoś źle się czułam, więc postanowiłam już wracać. idąc powoli do domu, zauważyłam na drodze dwie postacie idące w moim kierunku. w końcu poznałam. była to moja koleżanka wraz z jakimś chłopakiem. podbiegłam do nich żeby się przywitać i przede wszystkim zobaczyć, co to za chłopak. gdy tylko podeszłam zauważyłam, że ten koleś to najlepszy kumpel mojego byłego. od razu cofnęłam się kilka kroków. nienawidziliśmy się. poprosiłam go, abyśmy odeszli kawałek aby porozmawiać. zaczęłam na niego krzyczeć, że co sobie wyobraża. kłóciliśmy się. wtedy zaczęło mnie oślepiać światło jadącego z naprzeciwka samochodu zmierzającego w naszym kierunku. tuż koło nas zatrzymał się. a z niego wysiadł On, ten na którym zawsze mogłam polegać. bez żadnego słowa przytulił mnie i zabrał mnie do samochodu. wracając powoli do domu , przy Nim czułam się bezpieczna. / mietowyusmiech
|
|
 |
|
kocham to uczucie bycia zbyt naiwną . / mietowyusmiech
|
|
|
|