 |
|
leżeliśmy na łóżku,gdy nagle dostałeś smsa.odczytałeś o czym niepewnie spojrzałeś się w moją stronę-tak jakgdybyś chciał sprawdzić czy patrzyłam co czytasz.'co jest?'-spytałam.'nie,nic'-odpowiedziałeś,odkładając telefon.'chciałam oznajmić,że znam Cię i znam Twoje dziwne miny,więc?'-nalegałam na odpowiedź.milczałeś.wkońcu wzięłam Twój telefon wchodząc w skrzynkę odbiorczą i zobaczyłam smsa od panny z imprezy.'to jakiś żart,tak?'-spytałam.nie odzywałeś się.'no mów,kurwa!'-krzyknęłam.'sama się do mnie dojebała'-odparłeś.pierdolnęłam telefonem na łóżku,złapałam torbę i wyszłam życząc udanego życia z jakąś spaloną solarą blondi.dogoniłeś mnie mówiąc,że mogę iść i sprawdzić jej skrzynkę odbiorczą,w której nie ma żadnego smsa od Ciebie.spojrzałam Ci w oczy wiedząc,że znowu kłamiesz.wiedziałam,że od zawsze pociągały Cię te jebane blond-kurwy,ale nie miałam pojęcia,że zniżysz się do tego stopnia by będąc w związku ze mną-bajerować tamtą
|
|
 |
|
serce rozrywało mi się na kawałki, gdy czytałeś wiadomości od kolegi z którym po prostu robiłam sobie jaja. czytał i mówił, że czuję jak coś mu rozkrusza się w środku. mówił ze łzami w oczach. czułam ten ból. nic nie mogłam zrobić. nie miałam nic na swoje usprawiedliwienie. czułam gniew, nienawiść do samej siebie, że w tak perfidny sposób mogłam zranić kogoś, kogo kochałam ponad życie.
|
|
 |
|
a jeśli dowiem się , że On nie jest przy Tobie szczęśliwy - to będzie z Tobą gorzej ,Mała. tymbardziej , że zeszłam Ci z drogi , czego zazwyczaj nie robię
|
|
 |
|
i mimo iż na początku oskarżałam Ją o to , że poddała się nie wnosząc sprawy do sądu - dziś wiem , że wygrała - wygrała własne życie. bo przechodzić przez to wszystko drugi raz nie dała by już rady
|
|
 |
|
mimo iż na pozór jestem zawziętą i zimną suką - tak naprawdę nie lubię kłótni, nienawiści i zawiści. mogła bym żyć bezproblemowo , czasem nawet dbając nie tylko o swój tyłek - ale świat zmusza mnie do bycia taką a nie inną, bo w przeciwnym razie dała bym się zdeptać dzisiejszemu społeczeństwu.
|
|
 |
|
nawet mama nie poznaje mojego zachowania, gdy na pytanie 'jak tam?' , bez namysłu odpowiedziałam Jej 'odpuściłam'. wiem , nie taka kiedyś była Twoja córka - kiedyś nie dała bym za wygraną, ale dziś jestem już inną osobą. i nie jestem słabsza, wręcz przeciwnie - o wiele silniejsza, bo zaprzestać walki o coś tak ważnego , to spory wyczyn
|
|
 |
|
dzisiaj mijają dokładnie dwa miesiące, odkąd Ciebie nie ma, Braciszku. czas się tak dłuży. wszystko jest teraz inne. ciągle zadaję Bogu to jedno, nurtujące mnie pytanie, czemu to właśnie Ciebie mi zabrał. nigdy jeszcze nie dostałam odpowiedzi, a przecież mam prawo wiedzieć, dlaczego odebrał mi sens życia. tak cholernie mi Cię brakuje.
|
|
 |
|
czasami gdy z nią gadam mam wrażenie jakbym rozmawiała ze Stefani z pierwszej miłości
|
|
 |
|
czasami gdy z nią gadam mam wrażenie jakbym rozmawiała ze Stefani z pierwszej miłości
|
|
 |
|
umówione spotkanie, motyle w brzuchu, czekanie na niego, widok jego przystojnej twarzy, zapach perfum, pocałunek, spróbowanie czegoś nowego, żałowanie jak i szczęście - błąd którego nie da się cofnąć.
|
|
 |
|
czuję się jak idiotka albo szmata, nie potrafię się inaczej nazwać. normalny mądry człowiek nie całuje się z najlepszym przyjacielem, nie oszukuje chłopaka który walczył o mnie w chuj długo. jedna chwila, jeden gest potrafi spierdolić coś, nad czym pracowało się sporo czasu, w co włożyło się masę bólu i cierpienia tylko po to aby ponownie złamać serce na pół.
|
|
 |
|
Nadam sobie prawo do palenia papierosów i używania wulgaryzmów, pewności siebie ponad normę i nie noszenia stanika. Będę się chwalić swoimi majtkami i zdzierać obcasy na nierównych chodnikach. Jeśli najdzie mnie ochota, nie dopnę ostatniego guzika w tak skąpej bluzce i upiję się do cna. Nie pogardzę też głośnymi napadami histerii i piciem wina w piaskownicy o piątej piętnaście nad ranem. Jeśli tylko będę chciała. A potem i tak całą winę zrzucę na Ciebie.
|
|
|
|