 |
|
to była miłość, ale ta prawdziwa, pomiędzy dwojgiem ludzi, dla których na świecie nie istniał nikt inny, niż Oni sami, dla których każda z przeszkód, była szansą na zwycięstwo. to dla Nich, nawet śmierć nie była wrogiem, On za Nią, Ona z Niego, dziś choć z zamkniętymi powiekami, wciąż razem, gdzieś parę centymetrów ponad chmurami, na nowo tym razem bez jakichkolwiek barier, wspólnie budują każde ze straconych uczuć, ciesząc się przy tym jedynie sobą. / endoftime, stare z zeszytu.
|
|
 |
|
nie chce ideału. chce Ciebie..
|
|
 |
|
wiem, że to łamie mi serce,
ale kurwa nie chcę widzieć ciebie więcej
nigdy więcej / vnm.
|
|
 |
|
To nie łudź się, że to miłość,
przecież wiesz, że to sex. / VNM.
|
|
 |
|
czuję, że powoli przestaje słuchać co mówisz, bo czuję się jakbym Cię spotkał we śnie. / VNM.
|
|
 |
|
dlaczego tak jest, że kiedy całkowicie otworzymy nasze serce dla kogoś, dla jednego zwykłego człowieka, nagle staje się On w naszych oczach kimś lepszym, kimś wspaniałym, kimś zbyt idealnym, by mógł istnieć naprawdę? a gdy sądzimy, że już nic nie może zepsuć tego szczęścia, wtedy ten zwyczajny, szary człowiek zadaje Nam cios, po którym nie umiemy się pozbierać, choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli podnieść się z powrotem na nogi. wywiera on wpływ, tak mocny, że niemożliwym jest dla nas uśmiechnąć się szeroko i powiedzieć, że to nic. że nic się nie stało, że damy radę.
|
|
 |
|
musisz iść. wbrew przeciwnościom tego świata. idź nawet jak nie masz już do kogo wracać.
|
|
 |
|
te twoje klamstwa te tanie opowiesci ze tesknisz tak mocno ze bys mogla wszystko skreslic
|
|
 |
|
Ciężkie dni szczerze mówię Ci, Ja tak jak ty wtedy śmieję się przez łzy. I tak jak ty jestem bezsilny winny, Naszego bólu nie zabierze na siebie nikt inny.
|
|
 |
|
Przytaczam sens mej nieobecności, z konieczności odcięcia od rzeczywistości
|
|
|
|