 |
|
Patrzę na Twoją dziewczynę - jej ułożone włosy, lekki makijaż, obcisłą bluzeczkę, boski push-up, słodki uśmiech i nachodzi mnie taka rozkmina, co Ty właściwie robiłeś przy mnie, koleś ? Przy mnie, która chodzi w ogromnych bluzach, z niesfornymi lokami na głowie przykrytymi kapturem, ciągle pyskuje i zasypia przy wersach Chady .
|
|
 |
|
mam w oczach Ciebie, poznasz mnie po tym.
|
|
 |
|
W miłości jak w tańcu,czasem trzeba zrobić "odbijany".
|
|
 |
|
-Jeśli teraz wyjdziesz to..to możesz już nigdy więcej nie wracać!-krzyknęła i natychmiast pożałowała swych słów widząc jak On opuszcza mieszkanie..Szybko podbiegła do drzwi i przekręciła klucz w zamku.Po czym rzuciła się na łóżku i zaczęła szlochać.Żałowała słów,które wypowiedziałą,żałowała czynów,których sie dopuściła i żałowała tego,że go pokochała.Mówił,że skrzywdzi,mówił,ze oszuka,mówił,że zdradzi.Mówił,ale jednak dała mu szansę,której nie wykorzystał.Kochał ją,ale i inne kobiety.Przypadkowe kobiety.Płakała.Jednak zasnęła z braku sił.Myśląc,że to sen obudziła sie następnego dnia w pustym,samotnym mieszkaniu.-To nie był sen-mówił rozum._może jeszcze wróci-odpowiedziało serce. || pozorna
|
|
 |
|
Potem odkryłem, że obojętność mniej boli. / Dr.House
|
|
 |
|
Budzisz się pośród czterech białych ścian, kolorowa rzeczywistość przemyka między kratami okna.. wychodzisz z pokoju, nie zamykasz drzwi - przecież nie mają klamek.. na korytarzu mijasz kilkadziesiąt dusz, każda ze smutnymi oczami, każda z inną historią.. Tutaj wszystkie dni są takie same, nie ma poniedziałków, piątków, niedziel, zmartwień, nauki, pracy, życia.. Egzystujesz kilka miesięcy pośród psychopatów jeszcze nie wiedząc, że jesteś jednym z nich. Codzienna dawka leków pozwala Ci zapomnieć, stwarza Ci swój własny, odosobniony świat.. Twoją wegetację przerwać może jedynie człowiek w białym kitlu. "proszę oto wypis, może pan wracać do domu". Bolesne zderzenie z rzeczywistością. Stoisz u drzwi do wolności, w ręce mocno ściskasz białą kartkę, czujesz na sobie przeszywające spojrzenia schizofreników.. oni wiedzą, że jeszcze tu wrócisz.. stąd nie ma ucieczki, kto raz tutaj trafił trafi i kolejny.. Obsypane mury psychiatryka to Twój drugi dom, dom w którym umrzesz.
|
|
 |
|
facet się nie domyśli. jemu trzeba wszystko tłumaczyć. najlepiej dwa razy. raz żeby posłuchał, a drugi żeby zrozumiał /justchill
|
|
 |
|
Był typem chłopaka, który nigdy nie odmawiał, a nawet zgadzał się, bądź ustępował. Mogłam na niego liczyć zawsze i wszędzie. Najpiękniejsze jest to, że nadal mogę. Mimo tego wszystkiego co się wydarzyło.
|
|
 |
|
'wcale nie kłamałem, gdy mówiłem o uczuciach.'
|
|
 |
|
Dostrzegł ją po drugiej stronie ulicy.Stała w grupce znajomych śmiejąc sie i rozmawiając głośno.Widział jak z zimna kołysze się raz w przód,raz w tył i jak chucha ciepłym powietrzem w zmarznięte dłonie.Chciał podbiec i przytulić ją przekazując jej choć trochę swojego ciepła.Jednak wchodząc na ulicę cofnął się,odwrócił i odszedł czym prędzej,aby tylko go nie dostrzegła,lecz nie zdążył.Widziała jak się cofa,widziała jak przed nią ucieka.Stanęła wpatrując się w miejsce,w którym on jeszcze przed sekundą stał.Delikatne łzy popłynęły po jej policzku.Wróciło wszystko.Ich wielka miłość,narkotyki,wypadek,walka o przetrwanie.Całe ich wspólne życie.Wiedziała,że gdy odchodził robił to dla niej,ale chciała być z nim także w tych złych chwilach.Jednak on wyrzekł sie tej miłości.Odszedł.Po kilku miesiącach dowiedziała się o odwyku,ale mimo to nie chciał wrócić,mimo,że kocha ją z całego serca bał się,że spieprzy jej życie sobą.Zniknął pozostawiając jej kolejną walkę z samą sobą..|| pozorna
|
|
 |
|
smutne piosenki przypominają to co stracone
|
|
|
|