 |
|
I w pewnym momencie powiedział, że kocha. /ohyeah
|
|
 |
|
Mimo, że nienawidzi, patrzy się tak, jakby kochał. /ohyeah
|
|
 |
|
Były spojrzenia, nieśmiałe uśmiechy, rozmowy do rana, byłeś ty, było szczęście /ohyeah
|
|
 |
|
szybko się zaczęło, jeszcze szybciej skończyło /ohyeah
|
|
 |
|
kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go kocham go, ale i tak się mu do tego nie przyznam /ohyeah
|
|
 |
|
z jednym większym krokiem mogłabym Ciebie zabić, przecież do perfekcji nauczyliśmy już siebie ranić.
|
|
 |
|
pomóż mi zamknąć oczy, nie chce patrzeć więcej
na zło.
|
|
 |
|
tylko nie krzycz, bo to nie miejsce na krzyk, nie ma lepszych niż Ty, i nie masz więcej niż nic.
|
|
 |
|
bezbolesne rozstania, znasz je dobrze stąd, że nawet na palcach może je policzyć ktoś bez rąk
|
|
 |
|
są rzeczy, których chciałabym nie pamiętać ale żadnej z nich nie chcę sie wyrzekać.
|
|
 |
|
tak często się gubię i wypuszczam z rąk szczęście.
|
|
 |
|
daje mi bezsenność i zabiera mi roztropność.
|
|
|
|