 |
|
trzy kroki po dachu, piętnaste piętro – lecisz. dwie sekundy i ziemia, by odetchnąć na wieki, to coś zmienia? wątpię. jak stoisz na górze, to skacz.
|
|
 |
|
może masz kogoś, a może właśnie kogoś Ci brak.
|
|
 |
|
ten świat nie ma sumienia, ten świat nie chce się zmieniać. on swoje dzieci zjada, by karmić swoje pragnienia.
|
|
 |
|
świat ma zgagę, tylko jedno jest zapewnione, czas – prąd rzek obojętnych niesie nas w ujścia stronę.
|
|
 |
|
łańcuch pęka jak przecięta wstęga, tylko prawdziwa przyjaźń to potęga.
|
|
 |
|
Wieczór zapowiada się następująco nauka, nauka, nauka, a pod sam koniec uświadomienie sobie, że przez ten cały czas myślałam tylko o tobie.
|
|
 |
|
Gdybym miała władzę nad światem byłby w kształcie jego uśmiechu .
|
|
 |
|
wiesz jak to się nazywa,
ja wiem to moja cecha
muszę narzekać jak widzę co mi ucieka.
|
|
 |
|
uuu, awaria! kocham Cię jak wariat!
|
|
 |
|
nie jestem bez winy więc rymami płaczę, czy płaczą inni, czy tak jak ja tracą siły. nie żałują, bo nie chcą, czują się nieomylni Iść lepszą drogą, to gubić przeszłość. pieprzyć dane słowo, brać przeciętność umysłową. jako bycie sobą, przyjdzie czas gdy się zastanowią.
|
|
|
|