 |
|
Nie mogę nic przełknąć, nie chcę nic mówić, nie czuję głodu, ciągle towarzyszy mi chłód, ale już się do niego przyzwyczaiłam, nie przeszkadza mi nieład na moich włosach, ani rozmazany tusz na twarzy jeszcze z wczorajszego makijażu. Nie przeszkadza mi nawet pragnienie snu, któremu towarzyszy ciągłe ziewanie i powiększanie się zasinień pod oczami. Uwiera mnie tylko rozczarowanie w serce i to z pewnością największy ból jakiego kiedykolwiek doświadczyłam. / bezimienni
|
|
 |
|
Dostarczyłeś mi tyle ciepła, troski i miłości. Wybacz, że w ogóle mogłam od Ciebie wymagać codziennej obecności, skoro Twoim zdaniem związek nie polega na byciu ani obok, ani razem. / xfucktycznie .
|
|
 |
|
Towarzyszy mi takie chore uczucie- każdego dnia moje serce odbudowuje się tylko po to, by następnego poranka pęknąć na nowo. / bezimienni
|
|
 |
|
Świąteczne pierniki w kształcie serca leżą na stole, przełamane na pół, a z nas ulatują uczucia, bicia serc zanikają, wszystko milczy, słychać tylko ciche 'żegnaj'. / bezimienni
|
|
 |
|
Twoje odejście zniszczyło tę miłość. / xfucktycznie.
|
|
 |
|
Za wszelką cenę doszukiwałam się u niego wad, niedoskonałości, które choć trochę zlikwidowałyby tę chorą miłość. To, że był ideałem doprowadzało mnie do obłędu. / xfucktycznie .
|
|
 |
|
Popełniasz błędy. Jesteś tylko człowiekiem, to prawda. Ale żałuj, że je popełniłeś, przepraszaj, obiecaj poprawę. Ale niech to nie będą tylko słowa- realizuj swoje postanowienia. Szukaj właściwiej drogi, miej gorsze dni, bądź zły i mów mi o tym, wypominaj mi to, czego nie powinnam powiedzieć, krzycz, trzaskaj drzwiami, płacz... Ale nie rezygnuj ze mnie. Nigdy. / bezimienni
|
|
 |
|
Pamiętasz mnie jeszcze? Kiedyś byłam dla Ciebie ważna. / bezimienni
|
|
 |
|
W jednej chwili sprawił, że byłam pewna uczuć, byłam pewna, że go kocham i że jest tego wart, że przestałam się bać tej miłości, że mu zaufałam. W drugiej - odebrał każde z tych uczuć i pozwolił mi przekonać się na własnej skórze, że nie warto wierzyć, nikomu. / bezimienni
|
|
 |
|
I choć wiem, że z pewnością będę żałować, jeszcze nieraz płakać i mimo przekonania, że już nie mam siły, to nie potrafię, nie potrafię tak po prostu powiedzieć do widzenia i odejść, zbyt wiele dla mnie znaczyłeś. / bezimienni
|
|
 |
|
- Nie nie pozdrowiłaś go ode mnie ? - Nic nie mówiłam. - A co u niego ? - Żyje. - Nie obchodzi mnie to. / rozmowa z siostrą.
|
|
 |
|
Lekcja chemii. Ktoś puka do drzwi. Nagle usłyszałam jego głos, potem dopiero zobaczyłam sylwetkę. -Przepraszam, pani dyrektor prosiła, żeby pani zwolniła przewodniczącą klasy, ma jakieś sprawy organizacyjne do obgadania. - powiedział, a mi na samą myśl wizyty u dyrektorki zrobiło się niedobrze. - No dobrze, idź - spojrzała na mnie, a ja ruszyłam z miejsca z niepewnym wyrazem twarzy. Wyszłam z klasy, zamknęłam za sobą drzwi. Ruszyłam w stronę gabinetu, kiedy nagle złapał mnie za rękę. -No gdzie idziesz głuptasie? - zapytał, po czym pociągnął mnie do siebie, ujął moją twarz w dłonie i złożył pocałunek na moje suche usta, przywracając im życie. To była zdecydowanie moja najlepsza wizyta u pani dyrektor. / bezimienni
|
|
|
|