 |
|
bo twego ciała ciepło przyciągało jak magnes. uśmiechu twego blask napawał mnie radością. twego szczęścia świadomość dawała je również mnie.
|
|
 |
|
w ulicznych lamp blasku, maszeruje zwiewnym krokiem, prowadzony iskrą płonącą w twym oku.
|
|
 |
|
Niektórych moja szczerość jakoś kurewsko rani.
|
|
 |
|
I ten brudny spacer pomiędzy ulicami miasta.
|
|
 |
|
Staje się dla ciebie przyjaciółką wtedy, gdy nie masz już z kim pogadać.
|
|
 |
|
Twoje odejście było jak połączenie nutelli z masłem - beznadziejne.
|
|
 |
|
- spadła i się potłukła.
- co?
- moja chęć do życia.
|
|
 |
|
Dopóki jesteś, wszystko ma przyszłość.
|
|
 |
|
- Proszę Księdza, ale to jest trudne, jak cholera.
- Jak trudne?
- Trudne jak diabli.
|
|
 |
|
- dzień dobry. poproszę żywca.
- a dowodzik jest ?
- wodę, debilu.
|
|
|
|