 |
|
te łzy, pozagryzane do krwi wargi, zaciśnięte w pięści dłonie i szept, że to nie powinno się tak skończyć. te chwile, ułamki sekund, kiedy świat wysuwa Ci się spod stóp.
|
|
 |
|
w spazmach płaczu, zdjąć z siebie uczucia, wcisnąć je do pralki, wyczyścić. zacząć na nowo, zapomnieć. a przy następnym przypadkowym spotkaniu, na nowo Cię pokochać.
|
|
 |
|
też kiedyś spierdolę Ci życie, Kochanie.
|
|
 |
|
kąciki ust uniesione ku górze.
|
|
 |
|
to co najważniejsze zostało gdzieś w tle.
|
|
 |
|
czuję, że za mało czasu Nam pozostało, by pozwolić sobie na to, by nie być razem.
|
|
 |
|
i chcę się uwolnić - nie mogę, czuję strach, potworny strach.
|
|
 |
|
mam dosyć iść tak gdzieś bez planów wciąż od nowa, zaczynać coś, nie kończyć.
|
|
 |
|
było tyle ciężkich chwil, tyle niepotrzebnych słów.
|
|
 |
|
czasem bywa tak, że coś ważnego się urywa.
|
|
 |
|
jesteśmy z dnia na dzień, odważni coraz mniej.
|
|
|
|