 |
|
Po to żeby dzieci miały lepsze miejsce niż ulica.
Nie wystarczy świetlica.
A gdzie czas miłość rodzica?
Pieniądz ma naprawić szkody w wychowaniu błędy - pytam
Nie tędy droga - wybacz. / Peja
|
|
  |
|
Ciekawa jestem, czy przyszedłbyś na mój pogrzeb. Czy uroniłbyś łzę, jakbyś się dowiedział, że nie żyję. Czy przeszłaby Ci przez głowę myśl 'Cholera, skrzywdziłem ją, a ta mnie na serio kochała'. Czy przejąłbyś się moją śmiercią? Bo wiesz. Ja Twoją tak. Mimo wszystko, byłeś swego czasu dla mnie całym światem i tego już nie zmienię .
|
|
  |
|
Żadna z łez spływających po moich policzkach nie została przez Ciebie zauważona. Nie wiesz nic. Jak cierpię, jak się cieszę. Nigdy sie nie dowiesz. Jak co noc, z załzawioną twarzą kładę się do łóżka. Jak do chwili zaśnięcia myślę tylko o Tobie. Jak pierwszą myślą po przebudzeniu jest Twoje imię. Największy paradoks to ta nieodwzajemniona miłość, którą Cię darze. Coraz większe zainteresowanie Tobą każdego pojedyńcznego dnia. Uwielbiam z Tobą rozmawiać. Ale po każdej takiej rozmowie nadchodzi wielkie rozczarowanie. Idę do łóżka z myślą ` nie kocha`. Wtedy to, mój mózg trawi każde zdanie, które wypowiedziałeś w moją stronę. Powoli, szuka drugiego dna. I nic. Kolejna zwykła koleżeńska rozmowa. To nie ma sensu. Bóg okrutnie zażartował sobie tworząc we mnie to uczucie. Oby choć On miał z tego radoche
|
|
  |
|
Mamo, ale ja nie chcę umierać. po prostu coraz częściej myślę, że lepiej byłoby gdybym się nigdy nie urodziła.
|
|
  |
|
piszesz z nim i śmiejesz się do monitora. tak, to słodkie a zarazem potrafi wkurzyć osobę która na to wszystko patrzy z boku...
|
|
 |
|
nie patrz jak upadam . jak powoli dobijam dna , a po drodze zahaczam o wystające kamienie . tylko wyciągnij w moją stronę dłoń i z całą siłą pociągnij mnie w górę . / embrassemoi.
|
|
  |
|
Moje serce, niczym cmentarz pogrzebanych nadziei
|
|
  |
|
dziewczyny w naszym wieku powinny mieć masę butów, ciuchów i zwiedzać świat, a nie przepłakiwać noce przez chłopaków, którzy mają nas w dupie
|
|
 |
|
Czasem po prostu chciałabym się do Ciebie przytulić,bez żadnego konkretnego powodu...Pójść do parku,gdzie w promieniach słońca mienią się różnymi kolorami jesienne liście...Usiąść pod drzewem,patrzeć w niebo...Powiedzieć coś,cokolwiek...bo wiem,że mogę rozmawiać z Tobą o wszystkim...Spojrzeć w Twe oczy...gładzić dłoń...dotykać Twej twarzy...ust...pocałować...Poczuć się jak mała dziewczynka,bezbronna dziewczynka...bezpieczna w Twych ramionach...Chciałabym zapomnieć o tym,co było...żyć chwilą obecną...Pragnę usnąć wtulona w Ciebie...obudzić się kiedyś słysząc z Twych ust moje imię...Czuć, że jestem Ci potrzebna...wiedzieć,ze jestem jedyną...
|
|
 |
|
Dlaczego tak jest,że kiedy całkowicie otworzymy nasze serce dla kogoś,dla jednego,zwykłego człowieka,nagle staje się on w naszych oczach kimś lepszym,kimś wspaniałym,kimś zbyt idealnym,by mógł istnieć naprawdę.? Gdy sądzimy,że już nic nie może zepsuć tego szczęścia,wtedy ten zwyczajny,szary człowiek zadaje nam cios,po którym nie umiemy się pozbierać,choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli podnieść się z powrotem na nogi.Wywiera on taki wpływ,taki mocny,że niemożliwym jest dla nas uśmiechnąć się szeroko i powiedzieć,że to nic,że nic się nie stało,że damy radę.?
|
|
|
|